Microsoft wycofał się z negocjacji dotyczących wynajmu mocy chmurowej od Oracle za około 3 miliardy dolarów i według mediów powodem nie były kwestie cenowe, lecz techniczne — Oracle nie spełniał certyfikacji FedRAMP, obowiązkowego ram bezpieczeństwa dla hostowania danych rządu USA. Gdy Oracle $ORCL zawahał się z powodu ogromnego obciążenia inżynieryjnego i czasu potrzebnego na szybkie modyfikacje, Microsoft $MSFT odszedł od stołu. Oracle łagodzi sytuację i twierdzi, że szczegóły w artykule są niedokładne oraz że obie firmy nadal współpracują.
Dla mnie jednak ważniejsza jest historia, która się za tym kryje. Popyt na moce obliczeniowe dla AI rośnie szybciej, niż powstają centra danych, i nawet tacy giganci jak Microsoft są zmuszeni negocjować współdzielenie infrastruktury z konkurencją — teraz przekonują się, jak kruche są takie porozumienia. Tymczasem Microsoft prowadzi własną agresywną ekspansję i na rok fiskalny 2026 planuje bezprecedensowe 190 miliardów dolarów wydatków kapitałowych. To kolejny sygnał, że wąskim gardłem AI nie są już modele, lecz fizyczna pojemność, energia i zgodność z regulacjami. Kto potrafi zbudować i certyfikować własną infrastrukturę, ma długoterminową przewagę — a Microsoft wyraźnie stawia na to, by polegać przede wszystkim na sobie.