Cena akcji spadła o 84%, a przychody rosną o 46%. Co się dzieje z Figmą?

Narzędzie do projektowania Figma straciło 84% wartości od momentu osiągnięcia szczytu, a inwestorzy uznają je za ofiarę sztucznej inteligencji. Jednak wyniki finansowe firmy są solidne: przychody rosną najszybciej od momentu wejścia na giełdę. Cena akcji znacznie odbiega zatem od wewnętrznych fundamentów.

Firma, którą Adobe chciało kupić za 20 miliardów dolarów

Niewiele firm technologicznych weszło na giełdę z taką renomą jak Figma. Narzędzie do projektowania aplikacji i stron internetowych, uruchomione w 2012 roku przez Dylana Fielda i Evana Wallace’a, stało się standardem w zespołach na całym świecie. Obecnie co miesiąc korzysta z niego ponad 13 milionów osób, a większość z nich to nie projektanci, lecz menedżerowie produktu, programiści i kierownicy, dla których Figma stała się miejscem wspólnego myślenia w firmie.

O tym, jak bardzo ten produkt jest cenny, świadczy fakt, że już w 2022 roku firma Adobe $ADBE zaoferowała za Figmę oszałamiającą kwotę 20 miliardów dolarów. Ostatecznie transakcja nie doszła do skutku. Pod koniec 2023 roku transakcja została zablokowana przez europejskie i brytyjskie organy regulacyjne z powodu obaw o konkurencję. Paradoksalnie, to tylko zwiększyło rozgłos Figmy.

Kiedy 31 lipca 2025 roku firma weszła na nowojorską giełdę pod symbolem $FIG, euforia nie znała granic. Akcje, które w ramach oferty publicznej wyceniono na 33 dolary, otworzyły się na poziomie około 85 dolarów. Pierwszego dnia zamknęły się na poziomie 115 dolarów, a później wzrosły aż do 143 dolarów. Wartość rynkowa Figmy przekroczyła wówczas 60 miliardów dolarów. Jednak potem rozpoczęła się wyprzedaż.

Kiedy sztuczna inteligencja ma pochłonąć własnego twórcę

Obecnie akcje są notowane na poziomie około 23 dolarów, czyli około 84% poniżej szczytowej wartości. Z wartości rynkowej firmy wyparowało ponad 50 miliardów dolarów. Jedna z najgorętszych emisji ubiegłego roku stała się jedną z najgorzej radzących sobie akcji na Wall Street.

Co się stało? Rynek przestraszył się sztucznej inteligencji. Jeśli dziś model potrafi na podstawie jednego zdania wygenerować gotową aplikację lub stronę internetową, to po co w ogóle potrzebna jest platforma do projektowania? Ta obawa pociągnęła za sobą spadki praktycznie w całym sektorze oprogramowania, a firmę Figma dotknęła wyjątkowo mocno, ponieważ znajduje się ona dokładnie na granicy między pomysłem a gotowym produktem.

Punktem zapalnym najgwałtowniejszego spadku był kwiecień 2026 roku, kiedy firma Anthropic zaprezentowała narzędzie Claude Design – sztuczną inteligencję, która przekształca tekstową instrukcję w gotowy prototyp. A więc dokładnie to, czym zajmuje się Figma. Rynek zareagował paniką, a sam Dylan Field podczas konferencji dotyczącej wyników finansowych wyraźnie wskazał firmę Anthropic jako konkurenta, który potrafi połączyć własny model AI z własnym produktem.

Kiedy kod staje się towarem, przewagą konkurencyjną jest projekt.

Dylan Field, współzałożyciel i dyrektor generalny Figmy

Liczby mówią coś zupełnie przeciwnego

Podczas gdy akcje spadały, sam biznes prosperował jak nigdy dotąd. W pierwszym kwartale 2026 roku przychody Figma wzrosły o 46% do 333,4 mln dolarów. Wzrost przyspieszył już drugi kwartał z rzędu, z 38% przez 40% aż do wspomnianych 46%.

Kluczowe dane:

  • Przychody +46% rok do roku, powyżej górnej granicy własnej prognozy firmy

  • Wskaźnik retencji netto w dolarach (Net Dollar Retention) na poziomie 139% – najwyższy od ponad dwóch lat, co oznacza, że obecni klienci wydają coraz więcej

  • 690 tysięcy płacących klientów, wzrost o 54% w ujęciu rok do roku

  • Firma podniosła roczną prognozę przychodów do około 1,42 mld dolarów

Wśród klientów, którzy wdrażają Figma wraz z jej funkcjami AI, znajdują się takie firmy jak Google $GOOG, Uber $UBER, Airbnb $ABNB czy Lufthansa. Firmy masowo rzucają się dziś na sztuczną inteligencję i zamiast uciekać od Figmy, korzystają z niej coraz intensywniej. To, czego inwestorzy obawiali się jako zagrożenie dla istnienia firmy, na razie w liczbach przekłada się na wiatr w żagle.

Im lepsza jest sztuczna inteligencja, tym szybciej Figma się rozwija i tym głębiej klienci włączają naszą platformę do swoich codziennych procesów.

Praveer Melwani, dyrektor finansowy Figmy

Od sześćdziesięciokrotności do ośmiokrotności: gdzie leży teraz właściwa cena?

Kluczem jest wycena. Po wejściu na giełdę akcje Figmy były notowane na poziomie niewiarygodnego 60-krotności rocznych przychodów, co zakładało, że firma będzie rosła w zawrotnym tempie jeszcze przez wiele lat. Takie liczby są pożywką dla gwałtownych spadków przy pierwszych oznakach niepokoju. A ten pojawił się w postaci obaw związanych ze sztuczną inteligencją.

Obecnie wycena jest zupełnie inna – wynosi około 8-krotności przychodów. Jest to wartość, którą wielu uznałoby raczej za skromną w przypadku firmy rosnącej o 46% rocznie.

Analitycy są ostrożni. Goldman Sachs $GS utrzymuje neutralną rekomendację dla akcji, a w reakcji na wyniki obniżył nawet cenę docelową, argumentując, że choć kwartał był znakomity, to konkurencja ze strony narzędzi opartych na sztucznej inteligencji jest realna. Ponadto część rynku czeka, aby przekonać się, na ile trwałe będą przychody z nowych funkcji opartych na sztucznej inteligencji, za które firma dopiero zaczyna pobierać opłaty.

Chcemy zobaczyć lepsze dowody na to, jak duże i jak trwałe będą w rzeczywistości przychody z AI.

Nick Altmann, analityk BTIG

Z jednej strony mamy firmę, która przyspiesza tempo rozwoju, cieszy się rekordową lojalnością klientów i podnosi prognozy. Z drugiej strony mamy akcje, które są notowane na historycznym minimum, jakby rynek zakładał powolny upadek firmy. Jedna z tych dwóch narracji jest błędna – a inwestorzy na razie nie są pewni, która.

Udostępnij

Jeszcze brak komentarzy
Informacje w tym artykule mają jedynie charakter edukacyjny i nie służą jako porada inwestycyjna. Autorzy prezentują jedynie znane im fakty i nie wyciągają żadnych wniosków ani zaleceń dla czytelników. Przeczytaj nasze Warunki handlowe
Menu StockBot
Tracker
Upgrade