Xiaomi po spadku o 55%: czas na wejście, czy marże już nie wrócą?
Zysk Xiaomi w ostatnim kwartale spadł o 42 procent, a z akcji wyparowała połowa wartości. Za ten spadek nie odpowiada ani konkurencja, ani kierownictwo firmy. Kości pamięci zdrożały od początku 2025 roku mniej więcej czterokrotnie. Popyt na nie napędza budowa centrów danych dla sztucznej inteligencji. Xiaomi trzyma więc w szachu rynek, na który nie ma wpływu.

Najważniejsze punkty
Dostawy telefonów spadły o 26 procent, średnia cena natomiast wzrosła do rekordowych 1 351 juanów.
Marża brutto na telefonach wynosi 8,5 procenta. Dwa lata temu była o połowę wyższa.
Dział motoryzacyjny odnotował drugą kwartalną stratę z rzędu, tym razem 2,6 miliarda juanów.
Aby Xiaomi osiągnęło tegoroczny cel, do grudnia musi dostarczać 66 700 aut miesięcznie. W lipcu sprzedało 31 267.
Akcja jest o 55 procent poniżej maksimum, a mimo to wskaźnik ceny do zysku wzrósł.
Gdy Xiaomi $XIACY 18 sierpnia po zamknięciu giełdy w Hongkongu opublikowało wyniki za drugi kwartał, wykazało spadek skorygowanego zysku netto o 42,6 procenta i nie trafiło w konsensus zarówno pod względem przychodów, jak i zysku. Następnego dnia akcja wzrosła o 6,8 procenta do 27,96 dolara hongkońskiego. Rynek więc nie tylko oczekiwał tych liczb, ale usłyszał w nich coś, co mu się spodobało: sygnał, że presja kosztów pamięci zacznie słabnąć. Przez poprzednie dwanaście miesięcy akcja zdążyła stracić 48 procent, a od maksimum 61,98 dolara hongkońskiego z czerwca 2025 roku spadła o 55 procent.
Zastanawiające jest to, co ten spadek spowodowało. To nie zły produkt, nieudana dystrybucja ani odejście klientów do konkurencji. Xiaomi zajmuje trzecie miejsce na światowym rynku telefonów już od dwudziestu czterech kwartałów z rzędu, ma rekordowe 766,5 miliona aktywnych użytkowników miesięcznie, a średnia cena jego telefonu jest najwyższa w historii firmy. Udział modeli droższych niż 3 000 juanów w chińskich dostawach po raz pierwszy przekroczył 32 procent. Strategia premium, którą Lei Jun zapowiada od 2020 roku, w końcu działa.
A mimo to marża na telefonach spadła do 8,5 procenta. Przyczyna leży zupełnie gdzie indziej: w cenach kości pamięci, które według prezesa firmy zdrożały mniej więcej czterokrotnie w porównaniu z pierwszym kwartałem 2025 roku. Popytu na nie nie tworzą konsumenci, lecz operatorzy centrów danych dla sztucznej inteligencji, którzy wykupują moc na lata do przodu. Producenci telefonów stoją za nimi w kolejce i płacą, ile trzeba.
Xiaomi jest pod tym względem najbardziej wrażliwym spośród wszystkich dużych graczy. Według analityków Omdia ponad połowę jego dostaw stanowią modele poniżej 200 dolarów, czyli urządzenia, w których dodatkowy chip za dwadzieścia dolarów decyduje o sensie produkcji. Firma w tym roku trzykrotnie podnosiła ceny i mimo to nie utrzymała marży.
Cała teza inwestycyjna skurczyła się do jednej zmiennej, o której nie decyduje ani Pekin, ani Xiaomi. Kiedy pamięci stanieją i w jakim stanie do tego czasu pozostawią firmę?