Zapomniane akcje dywidendowe przeżywają w erze sztucznej inteligencji niezwykły los. Jedną właśnie wykluczono z indeksu Dow Jones, druga walczy o przetrwanie, a trzecia zarabia na sztucznej inteligencji więcej, niż spodziewałby się nawet jej właściciel.

Sztuczna inteligencja tak całkowicie opanowała giełdę, że niemal zapomniano, w jaki sposób zarabia większość długoterminowych inwestorów: powoli, dzięki dywidendom i procentowi składanemu. Podczas gdy spekulanci przeskakują od jednej historii związanej ze sztuczną inteligencją do drugiej, istnieje jej przeciwieństwo, które nie zabiega o uwagę. Solidne firmy, w przypadku których główną rolę odgrywa czas i regularne wypłaty, a nie nagłówki w mediach.
Właśnie taką przeciwwagę stanowi trójka: Merck $MRK, Verizon $VZ i Equinix $EQIX. Na papierze są to klasyczne akcje typu „trzymaj i zapomnij”.
Zakład, że świat nie oszaleje
To, co łączy te trzy firmy, to nie sektor ani wysokość dywidendy. To rodzaj pewności, jaką oferują. Merck zarabia na tym, że ludzie chorują i potrzebują leków. Verizon na tym, że nikt dobrowolnie nie wyłączy telefonu. Equinix na tym, że dane muszą gdzieś fizycznie się znajdować. Żadna z tych potrzeb nie zniknie w ciągu dziesięciu lat.
Różnica polega na cenie, jaką zapłacisz za tę pewność, oraz na tym, na jakie pytanie faktycznie stawia każda z tych akcji. I właśnie w tym zakresie ta trójka różni się znacznie bardziej, niż sugerowałaby to etykieta „dywidendowa”.
Verizon wypadł z indeksu Dow Jones i być może to dobra wiadomość
Zacznijmy od dramatu. Przed otwarciem sesji 29 czerwca Verizon został w indeksie Dow Jones zastąpiony właśnie przez Alphabet, spółkę macierzystą Google’a. Symbolika była oczywista na pierwszy rzut oka: stare kable telekomunikacyjne na zewnątrz, sztuczna inteligencja do środka.
Powód jest jednak raczej techniczny niż biznesowy. Indeks Dow jest ważony ceną akcji, a nie wielkością firmy. Verizon, z kursem około 45 dolarów, stanowił w indeksie zaledwie około pół procenta wagi, podczas gdy Alphabet, przy kursie ponad 340 dolarów, ma wielokrotnie większy wpływ.
„Akcje, których wycena jest stale niska, mają znikomy wpływ na indeks”.
S&P Dow Jones Indices, komunikat o zmianie w indeksie
Rynek zareagował wyprzedażą. Akcje spadały podczas pierwszych sesji po wykluczeniu, ponieważ fundusze naśladujące indeks Dow musiały mechanicznie pozbyć się tych papierów wartościowych. Pojawiły się też nowe powody do zmartwień: nowe międzynarodowe joint venture z brytyjską firmą BT ma przynieść Verizonowi w drugim kwartale stratę w wysokości od 700 do 800 milionów dolarów oraz koszty restrukturyzacji sięgające nawet 750 milionów. Ponadto nad branżą wisi groźba, że SpaceX wraz ze swoim Starlinkiem wkroczy na rynek telefonii komórkowej. A zadłużenie firmy wynosi około 192 miliardów dolarów.
Warto jednak zwrócić uwagę na jeden historyczny kontekst. CNBC zwróciło uwagę, że w pięciu z siedmiu ostatnich zmian w indeksie Dow od 2015 roku akcje wycofane z indeksu w ciągu następnego roku osiągały lepsze wyniki niż te, które je zastąpiły. Logika jest prosta: przymusowe sprzedaży sztucznie obniżają kurs akcji, tworząc okazję do zakupu. Kiedy w 2015 roku z indeksu wypadła konkurencyjna firma AT&T na rzecz Apple’a, również nie był to koniec świata.
Fundamenty Verizonu nie uległy zmianie w wyniku tej zmiany. Firma obsługuje ponad 94 miliony klientów abonamentowych, po cichu rozwija się w segmencie domowego internetu bezprzewodowego oraz poprzez dział AI Connect dostarcza infrastrukturę sieciową nawet takim firmom jak Alphabet czy Meta $META. W tym roku firma planuje osiągnąć wolne przepływy pieniężne na poziomie ponad 21,5 miliarda dolarów. A co najważniejsze: dywidenda o stopie zwrotu wynoszącej około 6,3% rośnie już dziewiętnasty rok z rzędu, przy czym firma jest wyceniana na niecałą jedenastą część zysku. Wykluczenie z indeksu niczego tu nie zmienia.
Merck rywalizuje sam ze sobą
Merck ma problem odwrotny do tego, z którym boryka się Verizon. Nikt go nigdzie nie wyrzuca, a mimo to rynek od lat żył w strachu przed jedną datą. W 2028 r. wygaśnie w USA ochrona patentowa na przebój onkologiczny Keytruda, a w Europie dwa lata później. Ten jeden lek stanowił przy tym około 46% przychodów za rok 2024, czyli około 32 miliardy dolarów. To klasyczna sytuacja, w której jeden preparat utrzymuje całą firmę.
Ciekawe jest to, co wydarzyło się w międzyczasie. Podczas gdy mówi się o spadku, akcje wspięły się do 128 dolarów, czyli tuż poniżej rocznego maksimum, a w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy przyniosły właścicielom łącznie prawie pięćdziesiąt procent zysku. Rynek zaczął doceniać plan zastąpienia Keytrudy, zanim sama Keytruda zniknie z rynku.
Plan ten jest ambitny. Merck obiecuje około dwudziestu nowych wprowadzeń na rynek i łącznie nawet 70 miliardów dolarów potencjału komercyjnego do połowy lat 30. Do tego dochodzi podskórna wersja Keytrudy, na którą firma zamierza do 2028 roku przenieść od 30 do 40 procent pacjentów, oraz seria przejęć: firma Verona z lekiem na POChP, który sam w sobie ma generować nawet 4 miliardy rocznie, oraz niedawno firma biotechnologiczna Terns.
„I to nie koniec”.
Robert Davis, dyrektor generalny Merck, podczas telekonferencji poświęconej wynikom za rok 2025
Ryzyko nie zniknęło. Nad firmą Merck wiszą amerykańskie negocjacje dotyczące cen leków w systemie Medicare, słabnący popyt na szczepionkę Gardasil w Chinach oraz świeże dochodzenie w sprawie badań klinicznych w Chinach. Jednak przy stopie dywidendy wynoszącej około 2,6% i wskaźniku P/E na przyszłość na poziomie zaledwie około trzynastokrotności zysku, inwestorzy płacą za firmę, która aktywnie broni się przed zbliżającym się zagrożeniem, zamiast biernie czekać z założonymi rękami.
Equinix: dywidenda poniżej dwóch procent, a mimo to prawdopodobnie najbardziej „czysty” gracz z branży AI spośród tej trójki
Ostatnia nazwa jest najmniej znana i najbardziej paradoksalna. Equinix to fundusz nieruchomościowy (REIT), który buduje i wynajmuje centra danych. Klienci, od Coca-Coli przez VMware po Zoom $ZM, wynajmują u niego miejsce na serwery, ponieważ nie chcą budować własnych centrów danych. A ponieważ jest to REIT, nie płaci podatku dochodowego od zysków, które w większości przekazuje akcjonariuszom.
Stopa dywidendy w przeliczeniu na akcję dywidendową brzmi niemal obraźliwie: około 1,8%. Ale na tym właśnie polega cała magia. Equinix właśnie podniósł kwartalną dywidendę do 5,16 dolara i zwiększa ją już od jedenastu lat z rzędu, podczas gdy przychody rosną nieprzerwanie od 88 kwartałów. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy akcje zyskały 26 procent, osiągając cenę około 1 083 dolarów, a analitycy Citi wyznaczyli dla nich cenę docelową na poziomie 1 260 dolarów.
Oto ironia: spośród trzech „defensywnych” akcji to właśnie Equinix stanowi najbardziej bezpośrednią inwestycję w sztuczną inteligencję. Rynek centrów danych dla sztucznej inteligencji ma według szacunków rosnąć średnio o jedną czwartą rocznie aż do 2031 roku. Kto chce skorzystać z boomu na sztuczną inteligencję, ale nie chce spekulować na akcjach poszczególnych producentów chipów, kupuje poprzez Equinix pozycję wynajmującego. Ryzyko leży po drugiej stronie szali: firma dużo inwestuje, zadłużenie nie jest w pełni pokryte przepływami operacyjnymi, a akcje są drogie. Spokój kupuje się tu za pełną cenę.
Co właściwie oznacza „trzymać przez dziesięć lat”
Gdy te trzy akcje zestawimy obok siebie, rozpadnie się wygodna wizja „nudnej trójki dywidendowej”. Verizon to zakład, że sztuczna inteligencja nie zdoła przełamać przyzwyczajenia ludzi do płacenia za sygnał. Merck to zakład, że firma zdąży zbudować nowy biznes, zanim upadnie ten stary. Equinix to zakład, że sztuczna inteligencja potrzebuje betonu i chłodzenia, a nie tylko algorytmów.
A samo „trzymanie przez dziesięć lat” nie jest tak bardzo sprawdzianem dla firm, ile dla cierpliwości ich właścicieli. Sprawdza, czy wytrzymacie dzień, w którym wasze akcje zostaną wyrzucone z indeksu Dow Jones, a wszyscy będą pisać, że to koniec. Czy wytrzymasz odliczanie do wygaśnięcia patentu, które trwa lata. I czy nie przeszkadza ci pobieranie dziś niemal symbolicznej dywidendy w zamian za wzrost, który nadejdzie być może dopiero za dekadę. Dziesięć lat nie polega bowiem na tym, co potrafi firma. Chodzi o to, co wytrzymasz ty sam.