Dlaczego rynek właśnie teraz skreślił firmę Nvidia?

Jeszcze rok temu firma Nvidia $NVDA była niekwestionowaną gwiazdą każdego portfela technologicznego. Po uruchomieniu ChatGPT jesienią 2022 r. akcje firmy wzrosły o ponad 1 000%, a Nvidia awansowała na pozycję najcenniejszej spółki na świecie z kapitalizacją rynkową wynoszącą około 4,7 biliona dolarów (około 105 bilionów koron). A potem stało się coś dziwnego: rynek stracił zainteresowanie.

W pierwszej połowie 2026 r. akcje Nvidii zyskały zaledwie kilka procent, podczas gdy indeks S&P 500 wzrósł o 8%, a Nasdaq o 9%. ETF iShares Semiconductor w tym samym okresie odnotował wielokrotnie większy wzrost – jednak za tym wzrostem stały zupełnie inne firmy. Inwestorzy przenieśli się gdzie indziej i pozostawili na bocznym torze jedną z najlepszych firm, jakie kiedykolwiek widział rynek.

Król utrzymuje tron, ale pieniądze znalazły nowych faworytów

W tym roku pieniądze w sektorze chipów przeniosły się tam, gdzie obecnie występują największe problemy. Pamięci stały się towarem deficytowym, w związku z czym gwałtownie wzrosły akcje Micronu $MU i SanDisku $SNDK. Drugą falę zainteresowania przeżyły procesory przeznaczone do tzw. inferencji, czyli uruchamiania gotowych modeli sztucznej inteligencji – z tego korzystają Intel $INTC, AMD $AMD oraz Arm Holdings $ARM.

Nvidia jednak nie zniknęła z pola widzenia. Wręcz przeciwnie. Po prostu nie jest już jedyną gwiazdą na scenie, a część kapitału poszukuje historii, które nie wyczerpały jeszcze swojego potencjału. To właśnie rotacja, którą rynek powtarza w kółko.

Warto zauważyć, że kurs akcji jest obecnie o 17% niższy od majowego maksimum. Spadek, który w przypadku innej firmy wzbudziłby pytania, nastąpił tutaj bez żadnych negatywnych skutków dla działalności.

Liczby, które zazwyczaj nie pasują do słowa „tani”

Oto kontrast, który nie daje spać. W pierwszym kwartale roku obrotowego firma Nvidia zwiększyła przychody o 85% do 81,6 mld dolarów, a skorygowany zysk netto wzrósł o 139% do 45,5 mld. W całym roku firma zmierza do osiągnięcia zysku netto przekraczającego 200 miliard dolarów – to mniej więcej tyle, ile wynosi PKB Ukrainy lub Kataru. Żadna inna firma na świecie nie zarabia tyle.

Patrząc na ostatnie dwanaście miesięcy, akcje są wyceniane na około 30-krotność zysku, co jest wynikiem niewiele wyższym od poziomu całego indeksu S&P 500. Jednak spojrzenie historyczne na firmę, która właśnie podwoiła zysk, jest mylące. Ważniejsze jest to, dokąd to wszystko zmierza.

Konsensus analityków na najbliższe trzy lata wygląda następująco:

  • rok podatkowy 2027: zysk na akcję 8,69 USD

  • rok podatkowy 2028: zysk na akcję 11,67 USD

  • rok obrotowy 2029: zysk na akcję 15,76 USD

W zeszłym roku firma Nvidia odnotowała skorygowany zysk w wysokości 4,77 dolara na akcję. Rynek oczekuje zatem, że w tym roku zysk niemal się podwoi, a za trzy lata wzrośnie ponad trzykrotnie. A teraz najciekawsze: przy cenie około 195 dolarów akcje, zgodnie z prognozami na rok 2029, są wyceniane na zaledwie 12-krotność zysku. To wycena, na jaką zazwyczaj zasługuje nudny bank lub producent śrub, a nie jeden z najszybciej rozwijających się gigantów technologicznych ostatniej dekady.

Wall Street myli się w sprawie Nvidii. Pytanie brzmi: w którą stronę.

Kluczowy argument brzmi: to tylko prognozy, a im dalej sięgają w przyszłość, tym są mniej wiarygodne. To prawda. Ciekawe jest jednak to, w jakim kierunku mylą się analitycy w przypadku Nvidii.

Jeszcze w 2025 roku Wall Street spodziewała się, że Nvidia osiągnie w tym roku przychody rzędu 250 miliardów dolarów. A jak wygląda rzeczywistość? Firma zmierza w kierunku około 400 miliardów. To nie jest drobna niedokładność, to ogromna różnica. Rynek po prostu nie liczył się z tym, że wzrost ponownie przyspieszy – a jednak tak się stało.

Haczyk o nazwie cykl

Dlaczego więc akcje są wyceniane zaledwie na 12-krotność przyszłego zysku? Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest to, że inwestorzy nie wierzą w te zyski w perspektywie długoterminowej. Branża półprzewodników zawsze miała charakter cykliczny – nadchodzi boom, firmy dokonują zakupów, magazyny się zapełniają, a popyt spada. Przez cały ubiegły rok toczyła się debata, czy sztuczna inteligencja nie jest po prostu nadmuchaną bańką.

Co ciekawe, ostatnie wyniki firmy Micron wykazały ogromny niedobór pamięci, co potwierdziło, że cykl AI zdecydowanie się nie zakończył – a to dobra wiadomość dla Nvidii.

Kiedyś nadejdzie szczyt cyklu AI, co do tego nie ma wątpliwości. Pytanie brzmi: kiedy i z jakiej wysokości. Ryzyko spowolnienia wydaje się jednak już dawno uwzględnione w cenie – a Wall Street jak dotąd raczej zaniżała, niż zawyżała wycenę Nvidii.

Spośród 45 rekomendacji dotyczących Nvidii odnotowanych na Wall Street 39 to „strong buy”, a żadna nie zaleca sprzedaży. Średnia dwunastomiesięczna cena docelowa oscyluje wokół 299 dolarów – czyli jest o około połowę wyższa od aktualnego kursu.

I na tym polega cały paradoks dzisiejszej Nvidii. Nie jest to akcja, którą rynek skreśliłby z powodu słabych wyników. Jest to akcja, którą rynek skreślił z obawy przed tym, co nastąpi później. Jeśli ten strach okaże się przesadzony, dzisiejsza „nudna” cena za kilka lat będzie wyglądać jak jedna z nielicznych chwil, kiedy można było nabyć najbardziej dochodową firmę na świecie za cenę dużego, renomowanego banku.

Udostępnij

Jeszcze brak komentarzy
Informacje w tym artykule mają jedynie charakter edukacyjny i nie służą jako porada inwestycyjna. Autorzy prezentują jedynie znane im fakty i nie wyciągają żadnych wniosków ani zaleceń dla czytelników. Przeczytaj nasze Warunki handlowe
Menu StockBot
Tracker
Upgrade