Nvidia $NVDA po pięciu latach wraca na rynek obligacji i chce pożyczyć ponad 20 miliardów dolarów. Na pierwszy rzut oka ciekawe — firma wyceniana na pięć bilionów dolarów przecież „nie potrzebuje” pieniędzy. Jednak na koniec kwietnia miała tylko 13,24 miliarda w gotówce, co jak na jej rozmiary jest zaskakująco mało.

Co mi się podoba, to timing i cena. Najdłuższe transze wychodzą jej ze spreadem około 0,9 punktu ponad obligacjami skarbowymi — jak na poziom inwestycyjny świetnie. Zabezpiecza sobie długoterminowy tani kapitał teraz, póki może, i zostawia gotówkę.

Co jest bardziej niepokojące, to kontekst. Nie jest sama — Meta szykuje emisję aż do 30 miliardów dolarów, Alphabet po raz pierwszy emituje obligacje korporacyjne, a cały big tech w tym roku zainwestuje w AI ponad 700 miliardów dolarów; w zeszłym roku było to około 400. Cały sektor zaczyna finansować boom na AI długiem, a nie tylko z zysków.

Udostępnij

To, że Nvidia nie ma na koncie dziesiątek miliardów gotówki, samo w sobie nie jest problemem. Firma to nie konto oszczędnościowe. Gotówka ma pokrywać działalność operacyjną, zapewniać elastyczność i rezerwę; nie leżeć bezczynnie tylko po to, by firma wyglądała „cool”.

Zadłużenie na inwestycje też nie jest automatycznie złe, nawet jeśli firma dysponuje jakimiś środkami. Podstawowa dyscyplina finansowa mówi, że płynność operacyjna i inwestycje długoterminowe nie powinny się mieszać. Płynność operacyjna ma utrzymywać bieżącą działalność firmy i rezerwę, podczas gdy aktywa długoterminowe zwykle finansuje się kapitałem długoterminowym.

Jeśli Nvidia potrafi pożyczać tanio na długi okres, to nie jest oznaka słabości, lecz raczej oznaka siły. Ryzyko nie leży w samej obligacji Nvidii. Ryzyko polega na tym, czy boom nakładów kapitałowych na AI kiedyś przyniesie zwrot, który rynek dziś w to wycenia.

Warto byłoby wspomnieć, że choć nie trzyma tyle gotówki (dlaczego miałaby?), to resztę ma w krótkoterminowych obligacjach i daje to około 80 mld.

Menu StockBot
Tracker
Upgrade