Portfolio w centrum uwagi: Sprzedać, trzymać czy mieć nadzieję? Oto pytanie.
Każdy inwestor prędzej czy później znajdzie się w takiej samej sytuacji.
Kupujesz akcję z jasną tezą inwestycyjną, ustalasz cenę docelową i maksymalną akceptowalną stratę. A potem rynek postanawia pójść dokładnie w przeciwnym kierunku, niż się spodziewałeś.
Właśnie w takiej sytuacji znajduję się obecnie z pozycjami The Trade Desk ($TTD), Salesforce ($CRM) i MercadoLibre ($MELI).
We wszystkich trzech przypadkach nie dotrzymałem własnej zasady redukcji lub zamknięcia pozycji po przekroczeniu wcześniej ustalonego poziomu ryzyka. Te granice wynosiły 35 USD dla TTD, 1 650 USD dla MELI i 175 USD dla CRM.
Zamiast sprzedaży postanowiłem poczekać na ewentualne odbicie.
Czy to była słuszna decyzja? Czas pokaże.
W przypadku The Trade Desk - $TTD scenariusz niedźwiedzi opiera się przede wszystkim na obawach o spowalniający wzrost i rosnącą konkurencję. Reklama cyfrowa to branża cykliczna wrażliwa na rozwój gospodarczy, a inwestorzy zastanawiają się też, czy sztuczna inteligencja z czasem nie zakłóci części ekosystemu reklamowego lub nie będzie naciskać na marże. Po latach wyjątkowego wzrostu rynek oczekuje też niemal bezbłędnych wyników.
Z drugiej strony firma nadal należy do najsilniejszych niezależnych graczy w obszarze reklamy programatycznej. Reklama w Connected TV nadal zdobywa udział w rynku, a The Trade Desk pozostaje jednym z głównych beneficjentów tego trendu. Jeśli wydatki na reklamę ponownie przyspieszą, a zarząd będzie dalej dobrze realizować swoją strategię, sentyment może zmienić się bardzo szybko.
Sytuacja jest podobna w przypadku Salesforce - $CRM. Głównym zmartwieniem jest spowalniający wzrost. Salesforce stał się ogromną firmą i osiąganie wysokich tempa wzrostu jest coraz trudniejsze. Ewentualne osłabienie budżetów IT w firmach mogłoby dodatkowo skomplikować sytuację.
Mimo to wciąż jest to światowy lider w dziedzinie systemów CRM, firma generująca ogromne przepływy pieniężne i spółka, która w ostatnich latach znacząco poprawiła swoją rentowność. Jednocześnie masowo inwestuje w integrację AI. Jeśli te inwestycje zaczną przekładać się na wzrost przychodów, inwestorzy mogą ponownie być skłonni płacić za akcję wyższe mnożniki.
W przypadku MercadoLibre - $MELI największe ryzyka związane są z Ameryką Łacińską. Wahania walutowe, inflacja, niepewność polityczna czy słabszy popyt konsumencki mogą krótkoterminowo negatywnie wpływać na wyniki. Po kilku latach silnego wzrostu rynek oczekiwał ponadto niemal idealnych rezultatów.
Moim zdaniem jednak długoterminowa historia pozostaje nienaruszona. MercadoLibre nadal dominuje w e-commerce i płatnościach cyfrowych w dużej części Ameryki Łacińskiej. Firma korzysta z silnych efektów sieciowych, rosnącej adopcji usług fintech oraz ciągłej cyfryzacji regionu. Jeśli spółka utrzyma zdrowe tempo wzrostu, obecna słabość może okazać się jedynie krótkoterminową epizodą.
Cała sytuacja prowadzi mnie do pytania, które moim zdaniem jest znacznie ważniejsze niż same akcje.
Co inwestor powinien zrobić, gdy złamie własną dyscyplinę?
Gdy akcja spadnie poniżej wcześniej zdefiniowanego progu, moim zdaniem istnieją dwie rozsądne drogi.
Pierwsza to przyznać się do błędu, ustalić nową maksymalną stratę na podstawie aktualnych informacji i przywrócić dyscyplinę. Zapobiegnie to sytuacji, w której kontrolowana strata zamieni się w zasadniczy problem całego portfela.
Drugą możliwością jest całkowite przemyślenie pierwotnej tezy inwestycyjnej. Jeśli powody zakupu spółki nadal obowiązują, a zmienił się jedynie sentyment rynku, dłuższe trzymanie pozycji może być uzasadnione.
Kluczowe pytanie jest przy tym bardzo proste:
Trzymasz akcję dlatego, że wciąż wierzysz w jej fundamenty, czy dlatego, że nie chcesz zrealizować straty?
To bowiem dwie zupełnie różne sytuacje.
Osobiście skłaniam się obecnie raczej ku cierpliwości. Nie sądzę, żeby modele biznesowe tych trzech firm zostały naruszone lub poważnie uszkodzone. To, co się zmieniło, to przede wszystkim sentyment inwestorów, wyceny i oczekiwania rynku.
To oczywiście nie gwarantuje powrotu do wzrostu.
Na razie jednak widzę silniejszy argument za ponowną oceną tezy inwestycyjnej niż za mechaniczną sprzedażą wstecz.
A jak jest u was? Czy zdarzyło się wam kiedyś, że złamaliście własny stop-loss lub regułę wyjścia i cierpliwość ostatecznie się opłaciła? A może uważacie, że gdy dyscyplina zostanie raz złamana, najlepszym rozwiązaniem jest zamknąć pozycję i iść dalej?
Angielską wersję tego wpisu znajdziesz na moim profilu na eToro. Jeśli zechcesz mnie tam śledzić lub ewentualnie kopiować moje portfolio w USD, będę wdzięczny!
Zrezygnowałem z SL i TP, ponieważ stopniowo uświadomiłem sobie, że jestem inwestorem długoterminowym. Tylko gdyby SL i TP były ustawione na 10-15 lat do przodu.
Jeśli masz horyzont inwestycyjny powyżej 5 lat, to MELI jest teraz oczywistym wyborem, moim zdaniem.