Prezydent Chin Xi Jinping wykorzystał szczyt z Donaldem Trumpem, aby wysłać jasny sygnał do biznesu: "drzwi Chin będą otwierać się coraz szerzej", a amerykańskie firmy, jak powiedział, szukają "jeszcze szerszych perspektyw" w tym kraju. Powiedział to w obecności kilkunastu szefów największych amerykańskich firm - w tym Elona Muska (Tesla), Tima Cooka (Apple), Kelly Ortberg (Boeing) i Jensena Huanga (Nvidia) - którzy towarzyszą Trumpowi w jego pierwszej od dziewięciu lat wizycie państwowej w Chinach.

Trump obiecał przed wyjazdem, że jego "pierwszą prośbą" do Xi będzie "otwarcie Chin dla amerykańskich firm", a apel ten został powtórzony podczas czwartkowego spotkania. Xi kontynuował retorykę o pogłębianiu współpracy, reformach i otwarciu, która, choć powtarzana od lat, tym razem pojawia się w czasie, gdy zagraniczni inwestorzy stoją w obliczu niepewności co do przepisów, napięć geopolitycznych i presji na "krajową technologię".
Co Xi konkretnie powiedział amerykańskim dyrektorom generalnym
Według chińskiej państwowej telewizji CCTV i agencji prasowej Xinhua, Xi podkreślił, że amerykańskie przedsiębiorstwa są "głęboko zaangażowane" w chiński proces reform i otwarcia, który przyniósł korzyści obu stronom. "Chińskie drzwi na świat będą się nadal otwierać", powiedział cytowany przez CCTV, dodając, że amerykańskie firmy będą miały "jeszcze szersze perspektywy" w Chinach.
Według chińskiego odczytu, amerykańscy szefowie "wyrazili, że przywiązują dużą wagę do chińskiego rynku i chcą wzmocnić współpracę i pogłębić swoją obecność w tym kraju". Dla Pekinu takie sformułowanie jest ważne - ma pokazać krajowej publiczności, że pomimo napięć Chiny pozostają kluczowe dla dużych amerykańskich marek, a one same są zainteresowane dalszym wzrostem w tym kraju.
Przede wszystkim jest to symboliczna polityka zaufania: po serii słabszych danych makro, kryzysie na rynku nieruchomości i tarciach geopolitycznych Pekin próbuje odbudować narrację z "ryzykownych Chin" z powrotem do "szansy dla inwestorów długoterminowych". Xi wielokrotnie używał podobnych obietnic "bardziej otwartych drzwi" - nawet podczas wcześniejszych spotkań z amerykańskimi dyrektorami generalnymi w 2024 r. mówił o dalszym ułatwianiu dostępu do rynku i 24-punktowym planie przyciągania kapitału zagranicznego.
Kto siedział: Tesla, Apple, Boeing, Nvidia i in.
Materiał państwowej telewizji pokazał Elona Muska (Tesla $TSLA), Tima Cooka (Apple $AAPL), Kelly Ortberg (Boeing $BA), a także Jensena Huanga (Nvidia $NVDA) w Wielkiej Hali Ludowej, który dołączył do delegacji w ostatniej chwili , według doniesień medialnych. Oprócz nich, szersza delegacja obejmuje innych graczy, takich jak Micron $MU i domy finansowe, dla których Chiny są zarówno gigantycznym rynkiem, jak i źródłem ryzyka regulacyjnego.
Trump wyraźnie wspomniał przed spotkaniem, że szefowie "chcą złożyć hołd Chinom" i nie mogą się doczekać nowych umów, jednocześnie nie ukrywając chęci odebrania konkretnych umów ze szczytu - od rolnictwa i energii po potencjalnie historyczne zamówienie na samoloty Boeinga.
W krótkim komentarzu dla dziennikarzy Musk mówił o "wielu dobrych rzeczach", które chce wynegocjować podczas wizyty, Cook podniósł kciuk do góry, gdy został o to zapytany, a Huang nazwał rozmowy Xi i Trumpa "fantastycznymi". Wszyscy wiedzą, że symbolika to dopiero początek - prawdziwe znaczenie będą miały dopiero konkretne kroki regulacyjne i umowy, które (nie)nastąpią.
Dlaczego Xi mówi teraz o "większym otwarciu"?
Retoryka ta ma jednocześnie kilku adresatów:
Inwestorzy amerykańscy: Chiny stoją w obliczu odpływu części kapitału, presji na wycofanie z giełdy i ogólnie gorszej reputacji pod względem przewidywalności prawnej i interwencji państwa. Spotkania z kultowymi dyrektorami generalnymi i obietnice dalszego otwarcia mają na celu przywrócenie części zaufania.
Publiczność krajowa: Pekin musi pokazać, że pomimo ostrzejszego tonu Waszyngtonu i kontroli eksportu, amerykańskie firmy nadal chcą przyjechać, usiąść z Xi Jinpingiem i porozmawiać o ekspansji w Chinach.
Trump i stół negocjacyjny: Trump zadeklarował, że jego priorytetem jest "otwarcie chińskiego rynku" dla amerykańskich firm i zwiększenie chińskiego importu amerykańskich produktów rolnych, energetycznych i przemysłowych. Słowa Xi o większej otwartości są częściowo odpowiedzią na te ramy - ale bez konkretnych zobowiązań dotyczących wrażliwych tematów, takich jak technologia czy dotacje rządowe.
Jednocześnie bariery handlowe i dostęp do rynku są długotrwałym sporem sięgającym co najmniej wejścia Chin do WTO na początku XXI wieku. Zachodnie firmy narzekają na asymetryczny dostęp: Chiny korzystają z otwartych rynków w innych krajach, ale utrzymują wiele sektorów pod bezpośrednią lub pośrednią kontrolą państwa w kraju. Dlatego też "bardziej otwarte drzwi" Xi należy odczytywać w kontekście tej struktury - w wielu sektorach dostęp będzie nadal "na warunkach Chin".
Co "większe otwarcie" może oznaczać w praktyce
Doświadczenia z przeszłości pokazują, że podobne zapowiedzi często prowadziły do fragmentarycznych kroków, ale nie do ogólnego złagodzenia:
Selektywne złagodzenie: Pekin może otworzyć określone sektory lub podsegmenty - na przykład odnawiając lub przedłużając licencje na import amerykańskiej wołowiny lub produktów rolnych lub łagodząc ograniczenia dotyczące niektórych usług finansowych.
Większa pewność dla istniejących inwestycji: zagraniczne firmy często mniej domagają się "większej liczby obszarów", na które mogą wejść, a bardziej stabilności i przewidywalności w tym, co już mają w Chinach. Sygnał "nie chcemy was wypędzić" może być równie ważny dla Tesli, Apple i innych, jak zupełnie nowy sektor.
Umowy takie jak "więcej zakupów z USA": Trump szuka konkretnych liczb - większego importu amerykańskiego rolnictwa, energii, maszyn lub samolotów. Otwartość Xi może przejawiać się właśnie w takich pakietach, bez zasadniczego wpływu na krajową politykę przemysłową w segmentach zaawansowanych technologii.
I odwrotnie, w dziedzinie technologii (chipy, chmura, dane) Chiny prawdopodobnie utrzymają twarde czerwone linie. Przykłady Micron, Nvidia i innych pokazują, że kontrola bezpieczeństwa i nacisk na krajowe alternatywy będą kontynuowane, nawet jeśli retoryka na szczycie brzmi przyjaźnie.