Czy waszym zdaniem trudniej jest trzymać stratną pozycję, czy sprzedać tę zyskowną?

Osobiście zdecydowanie trudniej przychodzi mi sprzedać zyskowną pozycję, ponieważ nigdy nie jestem pewna, czy to właściwy moment, i zastanawiam się, czy nie potrzymać jej jeszcze chwilę, bo wzrost może jeszcze się nie zakończyć. Ze stratną pozycją paradoksalnie mam mniejszy problem, ponieważ jeśli fundamenty się nie zmieniły, traktuję to jako okazję do dokupienia i zakładam, że akcje będę miała w portfelu jeszcze długo.

Udostępnij

Z mojego doświadczenia czasem lepiej być "chciwym" niż czekać na szczyt akcji i sprzedawać dopiero wtedy, gdy wydaje mi się to uczciwe. Bo potem spada i zastanawiasz się, czy nie powinieneś był sprzedać, czy jeszcze poczekać. Po prostu musisz zdecydować sam — nikt tego za ciebie nie zrobi. Jak mówią: lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.

Zgadzam się. Przy stratnej pozycji człowiek często po prostu czeka i ma nadzieję, bo i tak niewiele da się z tym zrobić i to głównie kwestia czasu, podczas gdy w przypadku wyraźnie zyskownej, często już mocno przewartościowanej pozycji jest to znacznie trudniejsze. Grozi, że albo przegapi szczyt, albo sprzeda za wcześnie i straci kolejny duży wzrost (co boli).

Menu StockBot
Tracker
Upgrade