Europejski regulator EASA przekazuje dwie rzeczy: relacje z amerykańską FAA po latach napięć wróciły do trybu „partnerskiego zaufania“ i Boeing $BA według niej reaguje tak, jak powinien. To dość wyraźna zmiana w porównaniu z okresem po katastrofach 737 MAX, kiedy EASA wyraźnie dała do zrozumienia, że nie będzie automatycznie przejmować decyzji FAA i zaczęła badać Boeinga znacznie bardziej szczegółowo.

Dzisiejsze sformułowania typu „ufamy FAA, że wykonuje swoją pracę” oraz „nie mamy przesłanek, że Boeing reaguje niewłaściwie” są dla rynku właściwie sygnałem uspokajającym – to nie jest pochwała Boeinga, raczej oznaka, że między głównymi regulatorami nie ma już otwartego konfliktu i że certyfikacja oraz produkcja rozwiązywane są w ramach funkcjonującego dialogu, a nie przez media i nacisk polityczny. Dla Boeinga nie zmienia to fundamentów (problemy z jakością i reputacją nie zniknęły), ale obniża ryzyko regulacyjne, że Europa pójdzie „własną drogą” przeciwko amerykańskiemu nadzorowi.

Dla inwestora: EASA wystawia Boeingowi/FAA żółtą, a nie czerwoną kartkę – nacisk i kontrola pozostają, ale ramy są kooperacyjne i przewidywalne. W otoczeniu, w którym Boeing potrzebuje lat spokojnej certyfikacji i stabilnej produkcji, taki sygnał z Europy jest małym plusem, choć sam w sobie nie zmienia zasadniczo długoterminowej tezy inwestycyjnej.

Udostępnij

Boeing ma już za sobą to, co najgorsze, i to dobrze — a teraz dochodzi jeszcze ta wiadomość. Nie mam akcji, ale to może teraz być całkiem niezła inwestycja.

Menu StockBot
Tracker
Upgrade