Największy dzienny spadek od października 2000: $IBM doświadczyło efektu „squeeze” ze strony AI
IBM w poniedziałek zanotowało najgorszą sesję od ponad 25 lat, kiedy akcje spadły o 13% – rynek najwyraźniej zareagował na informację, że Anthropic swoim narzędziem Claude Code potrafi znacząco przyspieszyć modernizację Cobola. A właśnie Cobol jest jednym z powodów, dla których w dużej części banków, firm ubezpieczeniowych czy administracji państwowej wciąż utrzymują się mainframe'y IBM. Inwestorzy odebrali to prosto: jeśli „przepisywanie” starych systemów będzie tańsze i szybsze, z czasem może to osłabić jeden z tradycyjnych filarów IBM.
To, co wydaje mi się tu istotne, to szerszy kontekst. To nie jest tylko jeden nagłówek o Cobolu. W lutym IBM jest już mniej więcej -27% i całe spektrum technologii typu „legacy” dostaje cios za każdym razem, gdy pojawi się nowe narzędzie AI, które obniża koszty prac, na których historycznie opierały się budżety konsultingowe, licencje czy długie projekty. Kontrargument jest jednak też silny: klienci od lat mają różne ścieżki migracji z mainframe'ów, a mimo to często zostają, bo niezawodność, bezpieczeństwo i ryzyko zmian są dla nich droższe niż sam sprzęt czy licencje.
To dość ekstremalne, biorąc pod uwagę, której spółki to dotyczy. Kurs akcji był jednak przez ostatnie miesiące ściśnięty w bardzo wąskim przedziale. Z jednej strony to musiało pęknąć. Niestety dla akcjonariuszy pęknięcie nastąpiło w formie wyprzedaży.
To są świetne okazje, ponieważ to tylko sentyment i strach inwestorów.
Spadek o 13% tej akcji też jest ekstremalny i trochę się dziwię, że inwestorzy nie dostrzegają drugiej strony tej historii. Mam inne akcje, ale gdybym miała ich akcje w portfelu, już bym dokupywała.