Nadchodzi hossa i do końca roku wszystko będzie tylko rosło. Co skłania czołowego ekonomistę do takich stwierdzeń?

Obecna sytuacja na rynku jest taka, że tak naprawdę nikt nic nie wie. Nawet największe amerykańskie banki i instytucje finansowe nie są zgodne co do swoich szacunków. Wcale nie. Część z nich jest skrajnie niedźwiedzia, część pozostaje względnie neutralna, a część jest zdecydowanie bycza. Wśród tych byczych pozytywistów są Fundstrat, BMO, a zwłaszcza JPMorgan, który pod wodzą swojego głównego ekonomisty widzi S&P 500 na poziomie 4800 dolarów do końca roku!

Według JPMorgan, do końca roku wszystko pójdzie tylko w górę.

Od końca czerwca S&P 500 jest w górę o prawie 10%. A według JPMorgan, czeka nas jeszcze większy wzrost.

Najgłośniejsze nazwisko finansowe Wall Street i ich analitycy powtórzyli swój cel na koniec roku dla S&P 500 na poziomie 4.800 punktów . Przy indeksie znajdującym się obecnie na poziomie około 3.900, cel JPMorgan $JPM-1.2% implikuje potencjalny wzrost o nieco mniej niż 20%.

Problem polega na tym, że większość ich kolegów z Wall Street pozostaje neutralna w swoich prognozach lub jest zdecydowanie niedźwiedzia. Zobaczcie ten ładny obrazek👇 , który podsumowuje i streszcza przewidywania największych instytucji finansowych i ich ceny docelowe.

Przewidywania wartości indeksu dla najbardziej rezonujących nazwisk. Źródło

JPMorgan, kierowany przez głównego ekonomistę Bruce'a Kasmana, zauważa kilka istotnych zjawisk. Na przykład to, że na rynek płynie spora ilość pieniędzy od inwestorów.

"Oprócz buybacków, inwestorzy ci mogą zapewnić stały napływ kilku miliardów dziennie do akcji w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy" - mówi w nocie do inwestorów Marko Kolanovic, główny strateg ds. rynków globalnych w JPMorgan.

https://www.youtube.com/watch?v=2S2yA1--vEQ

Indeks S&P 500 w ostatnich miesiącach w dużej mierze handluje poniżej swojej 200-dniowej średniej kroczącej. Kolanovic odważył się nawet przywołać konkretne liczby. Jego zdaniem, jeśli indeksowi uda się wybić ponad tę 200-dniową średnią kroczącą, może to doprowadzić do napływu inwestycji o wartości około 100 mld dolarów. Cóż... śmiałe i ciekawe twierdzenie. Byłoby miło, bez dwóch zdań.

Biorąc jednak pod uwagę rozwój sytuacji z ostatnich 2-3 dni, wygląda na to, że to ustępuje. A przynajmniej, że będziemy musieli trochę poczekać.

Kolanovic zważył również na Fed. Nie wierzy, że jastrzębie nastawienie banku centralnego się utrzyma.

Mówi, że po raz kolejny odchodzimy od planu i mówimy, że inflacja sama się rozwiąże. Pisze też, że JPMorgan uważa, że podnosząc ją o 75 punktów bazowych, Fed niepotrzebnie przesadził. Z drugiej strony mówią, że może to mieć pozytywny wpływ na pewne części rynku.

"Ta przesadna reakcja Fed i następujący po niej, ale w dużej mierze niezwiązany z nią spadek inflacji prawdopodobnie spowodują odwrócenie się Fed, co jest pozytywne dla aktywów cyklicznych. "

Chociaż JPMorgan ma byczy cel cenowy dla S&P 500, nie zaleca po prostu kupowania indeksu jako całości.

JPM nie zaleca kupowania indeksu jako całości

Kolanovic nie zaleca również gonienia za akcjami technologicznymi o dużej kapitalizacji lub akcjami odpornymi na recesję, które już teraz są ponownie notowane w pobliżu rekordów wszech czasów. Być może ma w tym rację, ale to wyeliminuje większość potencjalnych inwestycji.

Okazje, które widzi, wynikają z wycen.

"Istnieją segmenty rynku, takie jak energia, które handlują przy średnich jednocyfrowych wskaźnikach P/E, a nawet niektóre szerokie rynki, takie jak indeks S&P 600 small cap, które handlują przy mnożnikach na poziomie recesji" - pisze.

Trudno jednak stwierdzić, czy ma rację. W rzeczywistości duża część Wall Street twierdzi, że rynek będzie poruszał się w dokładnie przeciwnym kierunku niż myśli JPMorgan . Weźmy na przykład takie firmy jak BofA.

Bank of America w dużej mierze obniżył swój cel na 2022 rok dla indeksu S&P 500 z 4.500 do 3.600.
Nowy cel na koniec roku jest najniższy na Wall Street, co stwierdził sam bank. BofA spodziewa się łagodnej recesji w USA rozpoczynającej się w drugiej połowie 2022 r. Jak na razie nie do końca im to wychodzi. Ale wszystko może się jeszcze zdarzyć.

"Znaleźliśmy 11 wskaźników, które historycznie wystąpiły przed dnem rynku, a jednym z nich jest obniżka stóp Fed, która zawsze miała miejsce przed rozpoczęciem hossy" - pisze Savita Subramanian.

Otóż ich ekonomiści spodziewają się, że Fed po raz pierwszy obetnie stopy w III kwartale FY23. Widać więc, że ich pogląd jest dokładnie odwrotny niż JPMorgan.

Kto według ciebie ma rację? Czy zobaczymy wzrost do 4800 do końca jak mówi JPMorgan, czy odwrotnie - spadek w ramach scenariusza BofA? Czy też pozostaniemy mniej więcej na obecnych poziomach (co zresztą uważa również kilka innych dużych instytucji z Wall Street)?

Jeśli podobają Ci się moje artykuły i posty, zapraszam do wrzucenia follow. Dzięki! 🔥

Disclaimer: To nie jest w żaden sposób rekomendacja inwestycyjna. To jest wyłącznie moje podsumowanie i analiza na podstawie danych z internetu i kilku innych analiz. Inwestowanie na rynkach finansowych jest ryzykowne i każdy powinien inwestować w oparciu o własne decyzje. Jestem tylko amatorem dzielącym się swoimi opiniami.

Przeczytać cały artykuł za darmo?
To kontynuuj 👇

Czy masz konto? Następnie zaloguj się lub utwórz nowy.
Udostępnij

Jeszcze brak komentarzy
Timeline Tracker Overview