Robinhood znalazł nowy motor wzrostu. Morgan Stanley widzi 28% potencjał
Robinhood $HOOD w drugim kwartale wykazał 156 milionów dolarów przychodów z event contracts, czyli kontraktów na wyniki meczów sportowych, dane ekonomiczne i wydarzenia polityczne. To więcej, niż firma zarobiła na handlu akcjami (129 milionów) i na krypto (100 milionów), a produktu używało niecałe 2 miliony z 28,4 miliona klientów. Przychody z krypto spadły rok do roku o 38%, całkowite przychody mimo to wzrosły o 32% do rekordowych 1,31 miliarda dolarów.

Najważniejsze punkty
Event contracts przyniosły w kwartale 156 milionów dolarów, więcej niż krypto i handel akcjami. Używa ich przy tym niecałe 2% klientów, a w lipcu wolumen kontraktów po raz pierwszy spadł miesiąc do miesiąca.
Przychody z krypto spadły o 38%, całkowite mimo to wzrosły o 32% do rekordowych 1,31 miliarda. Lipcowe dane pokazują jednak słabość: przychód netto z pożyczania papierów wartościowych spadł z 37 milionów do 1 miliona.
W rekordowym zysku netto 573 milionów dolarów jest około 129 milionów z dekonsolidacji funduszu. Koszty operacyjne dodatkowo podskoczyły o 33%, czyli prawie tak szybko jak przychody.
Dziewiąty sąd okręgowy orzekł, że kontrakty sportowe to zakłady, a wyrok dotyka bezpośrednio Robinhood. Kontrakty sportowe nie są już dostępne w Maryland, w Nevadzie nie można otwierać nowych pozycji.
Akcje są notowane około 117 dolarów przy mniej więcej 52-krotnym zysku, ceny docelowe banków leżą między 136 a 160 dolarów. Model Morgan Stanley zakłada przychody 8 miliardów i marżę EBITDA 53% dopiero w 2028 roku.
Morgan Stanley zareagował na to w zeszłym tygodniu podniesieniem ratingu do Overweight i ceny docelowej ze 124 na 150 dolarów, argumentując, że rynek nie docenia monetyzacji istniejącej bazy klientów. Pod koniec sierpnia dziewiąty sąd okręgowy orzekł przy tym, że sportowe event contracts nie są instrumentami pochodnymi, lecz zakładami, które mogą regulować poszczególne stany. To orzeczenie dotyczy także Robinhood.
Jak Robinhood zarabia na tym, kto wygra mecz lub wybory
Przychody z event contracts wzrosły w ciągu roku ponad dziesięciokrotnie do 156 milionów dolarów. Za tym skokiem stoi produkt, który w aplikacji wygląda jak handel, ale pieniądze powstają w nim inaczej.
Robinhood wobec klienta działa jako pośrednik i kieruje zlecenia na kilka giełd, w tym Kalshi, ForecastEx, a od czerwca także Rotherę. Ta jest giełdą i izbą rozliczeniową z licencją komisji CFTC, niezależnie zarządzaną poprzez joint venture Robinhood z Susquehanna International Group. Strategicznie jest dla firmy ważna, ponieważ daje jej większą kontrolę nad infrastrukturą i ekonomiką rynków predykcyjnych niż samo wysyłanie zleceń na obce giełdy. Każdy kontrakt jest notowany po jednym centie w przedziale do jednego dolara i przy rozliczeniu ma wartość albo dolara, albo zera.
Ta drobna jednostka wyjaśnia liczby, które na pierwszy rzut oka wydają się bez sensu. Klienci w drugim kwartale zawarli transakcje na 13,6 miliarda kontraktów, ponad dziesięciokrotnie więcej rok do roku. Robinhood od czerwca pobiera własną prowizję zależną od ceny kontraktu, maksymalnie jeden cent za kontrakt, a dodatkową opłatę może dodać sama giełda. Po podzieleniu 156 milionów dolarów przychodów przez 13,6 miliarda kontraktów wychodzi średnio około 1,1 centa przychodu na kontrakt. To przeliczenie nie jest jednak tożsame z cennikiem dla klienta, a firma nie publikuje oddzielnej ekonomiki poszczególnych typów kontraktów.
Rothera rozpoczęła działalność w czerwcu i w ciągu pierwszych kilku tygodni przeszło przez nią ponad 3,5 miliarda kontraktów, więc szybko dołączyła do największych giełd predykcyjnych świata.
Ekonomicznie jest to dla brokera nietypowy produkt. Transakcja akcjami generuje jednorazowy przychód, a potem klient trzyma pozycję miesiącami. Kontrakt na wynik meczu lub na piątkowe dane z rynku pracy otwiera się i wygasa w ciągu kilku godzin, więc ten sam klient płaci opłatę raz za razem, nawet kilka razy w tygodniu. Niecałe 2 miliony użytkowników rynków predykcyjnych wygenerowało w ten sposób więcej przychodów niż cały segment handlu akcjami.
Świeże dane pokazują jednak, że krzywa nie jest linią prostą. W lipcu klienci zawarli transakcje na 6,1 miliarda kontraktów, o 5% mniej niż w czerwcu. Porównanie rok do roku pokazuje wprawdzie dwudziestokrotność, ale w zeszłym lipcu produkt praktycznie nie istniał. Miarodajne jest więc porównanie z poprzednimi miesiącami, a to na razie stagnuje. Lato wypada ponadto poza głównym sezonem sportowym, więc test przyjdzie dopiero przy jesiennych danych.
Sam Robinhood nie publikuje dla tego segmentu żadnych prognoz ani nie wykazuje jego rentowności. Z publicznych danych nie da się zatem określić, czy 156 milionów dolarów powstaje z marżą porównywalną z resztą firmy, czy też wzrost napędzany jest na razie marketingiem i zniżkami na opłatach.
Słabe krypto po raz pierwszy nie oznaczało słabego kwartału
Do zeszłego roku obowiązywała zasada, że gdy ochładza się krypto, ochładzają się również wyniki Robinhood. W drugim kwartale po raz pierwszy się to nie sprawdziło. Wolumeny krypto w aplikacji spadły rok do roku o 35% do 18 miliardów dolarów, przychody z segmentu spadły do 100 milionów, a firma mimo to pokazała najlepszy kwartał w historii.