Lit budzi się do życia, a SQM zarabia na tym najwięcej. Czy akcję czeka dalszy wzrost?
Cena litu w ciągu kilku lat spadła o prawie dziewięćdziesiąt procent, dotknęła dna, a potem gwałtownie wystrzeliła w górę. Na tej górskiej kolejce jedzie chilijska SQM, jeden z największych producentów litu na świecie, a jej ostatnie wyniki pokazują oba końce liny naraz. Przychody wzrosły o 137 procent, zysk o 353 procent, sprzedaż litu osiągnęła rekord. Haczyk tkwi w tym, że za rekordem stoi w połowie ożywienie cen, na które firma nie ma wpływu, oraz że jej najcenniejszą kopalnię kontroluje dziś państwo chilijskie.

Najważniejsze punkty
SQM w drugim kwartale 2026 roku zwiększyła przychody o 137 procent do 2,47 miliarda dolarów, a zysk na akcję w wysokości 2,31 dolara znacznie przebił szacowane 1,91.
Za pierwsze półrocze zysk netto podskoczył o 353 procent do 1,02 miliarda dolarów, napędzany rekordową sprzedażą litu przekraczającą 84 tysiące ton oraz odbiciem cen.
Cena litu powróciła tymczasem z długiego dołka; węglan litu podskoczył z 59 tysięcy do około 150 tysięcy juanów za tonę. Ile z tego się utrzyma, nikt nie wie.
Najcenniejsze aktywo firmy, kopalnia w solnisku Atacama, kontroluje dziś państwo chilijskie poprzez wspólne przedsięwzięcie z Codelco, w którym ma 50 procent plus jedną akcję.
Tylko za półrocze SQM odprowadziła państwu chilijskiemu ponad 1,6 miliarda dolarów z tytułu podatków i opłat, co pokazuje, jak wielką część zysku przejmuje państwo.
Mało która surowiec zaliczył w ostatnich latach taką jazdę jak lit. Najpierw stał się gwiazdą transformacji energetycznej, jego cena wystrzeliła na zawrotne poziomy, a producenci tonęli w pieniądzach. Potem nadszedł twardy upadek, gdy cena spadła o prawie dziewięćdziesiąt procent, bo podaż wyprzedziła popyt i rynek się przesycił. A w 2026 roku nastąpił zwrot, cena znów poszła w górę, napędzana głodem elektromobilności i niespodziewanie silnym popytem na baterie do magazynowania energii w centrach danych dla sztucznej inteligencji. Na tej fali jedzie chilijska SQM, jeden z największych i najtańszych producentów litu na świecie.
Ostatnie wyniki firmy wyglądają olśniewająco i dokładnie odzwierciedlają ten zwrot. W drugim kwartale 2026 roku przychody wzrosły o 137 procent, zysk na akcję wyraźnie przebił oczekiwania, a sprzedaż litu osiągnęła historyczny rekord ponad 84 tysięcy ton. W całym półroczu zysk netto wzrósł ponad czterokrotnie. Na pierwszy rzut oka to historia producenta w pełni sił, który zbiera owoce rosnącego rynku i własnej dyscypliny.
Pod powierzchnią jest to jednak bardziej złożone i właśnie w tym tkwi cała ciekawostka tej historii. Rekordowe liczby nie powstały bowiem wyłącznie dzięki rekordowemu wolumenowi SQM, ale w dużej mierze dzięki odbiciu cen litu, na które firma nie ma żadnego wpływu i które słynie ze swojej nieprzewidywalności. Do tego dochodzi coś, co odróżnia SQM od większości producentów na świecie. Jej najcenniejsze aktywo, kopalnia w słynnym solnisku Atacama, nie jest dziś kontrolowane przez samą firmę, lecz przez wspólne przedsięwzięcie z chilijskim gigantem państwowym Codelco, w którym kontrolę sprawuje państwo. A ono zabiera ogromną część z każdej wydobytej tony.