Ostatnio zastanawiałem się, jak właściwie naprawdę działają rynki akcji...
To, że akcje, zwłaszcza od czasów covidu, mocno poruszają się według oczekiwań, bo na rynku jest największa liczba inwestorów i nalanej gotówki w historii, jest jasne. Wszyscy staramy się ciągle znajdować najlepsze okazje i dywersyfikować, śledzić każde wydarzenie gospodarcze i tak dalej.
To wszystko jest oczywiście strasznie ważne, ale ostatecznie i tak wracamy do tego, że rynki akcji długoterminowo rosną. Gdyby tak nie było, gospodarka mogłaby spokojnie stagnować, a to się ani trochę nie dzieje. Mówię tu o długoterminowym "braku wzrostu". 2 lub 3 lata spadków są normalne.
Po prostu inwestuję długoterminowo, w dużej części w indeks i mam spokój. A jak Wy to robicie?