Booking Holdings $BKNG obserwuję całościowo, więc chciałbym tutaj jeszcze podsumować wyniki za drugi kwartał.
Same liczby były dobre. Zarezerwowane noce: 325 milionów, o 5% więcej rok do roku. Wartość rezerwacji brutto: 51 miliardów dolarów, wzrost o 9%. Przychody: 7,35 miliarda, wzrost o 8%. Skorygowana marża EBITDA: 36%, a wolne przepływy pieniężne za jeden kwartał: 3,6 miliarda dolarów, czyli prawie połowa przychodów. Akcje dzień po publikacji zamknęły się około 4% wyżej, a dziś są notowane około 8% poniżej rocznego maksimum.
Bardziej jednak zainteresowało mnie tempo. Wzrost zarezerwowanych nocy spowolnił z 9% w czwartym kwartale 2025 do 5,9%, a teraz do 5,3%. Bilety lotnicze, które wcześniej rosły prawie o 30%, dodały tylko 3,7%. Liczba dni wynajmu samochodów spadła o 6,5%. Firma przypisuje to głównie wpływowi konfliktu na Bliskim Wschodzie na podróże długodystansowe, a na trzeci kwartał podała prognozę wzrostu nocy tylko 3–5%.
Najważniejsza jest jednak inna sprawa. Koszty marketingowe wyniosły w kwartale 2,37 miliarda dolarów, co stanowi 4,7% wartości rezerwacji wobec 4,6% rok wcześniej i około jedną trzecią wszystkich przychodów. Udział nocy zarezerwowanych kanałem bezpośrednim wynosi według firmy około pięćdziesięciu pięciu procent i nie zmienił się rok do roku. Od lat mówi się, że zależność od płatnego wyszukiwania i metasearch spadnie. Według tych liczb na razie nie spada.
I to jest dla mnie sedno problemu. Booking to świetnie zarządzany biznes, ale trudno mi znaleźć w nim coś, co zatrzymuje klienta. Sam go używam w podróży, ale mimo to nie mam go w portfelu. Kiedy rezerwuję hotel, kieruję się ceną i ofertą, a nie tym, gdzie rezerwowałem ostatnio. Przejście do konkurencji nic mnie nie kosztuje. Mocna jest strona podażowa, czyli liczba obiektów noclegowych w systemie, jednak duża część tych hoteli jest dostępna również u konkurentów.
Jeszcze jedna rzecz zasługuje na uwagę. Skorygowany zysk na akcję wzrósł o 15%, ale skorygowany zysk netto tylko o 8%. Ta różnica to buybacki. Firma w ciągu kwartału kupiła akcje własne za 3,7 miliarda dolarów, czyli praktycznie cały wolny przepływ pieniężny, a liczba akcji jest o około 5,5% niższa niż rok wcześniej. Kapitał własny jest z tego powodu ujemny w wysokości 10,8 miliarda. Samo w sobie nie ma w tym nic niezdrowego, warto tylko wiedzieć, ile wzrostu na akcję pochodzi z działalności operacyjnej, a ile z dzielenia na mniejszą liczbę akcji.
Uczciwie mówiąc, druga strona też jest silna. Dźwignia operacyjna jest wyjątkowa, marże rosną nawet przy spowalniającym wzroście, a program transformacji ma do końca 2027 roku przynieść roczne oszczędności w wysokości około 650 milionów dolarów. Do grupy należy ponadto Agoda, która ma silną pozycję w Azji, a tę według mnie samodzielna marka Booking.com budowałaby bardzo trudno.
A co wy? Macie spółkę w portfelu?