Tani giganci z wielkimi ambicjami: Koreański Amazon z 22% przeceną
Kiedy akcje solidnej, rosnącej firmy tracą w ciągu roku jedną piątą wartości, warto zastanowić się dlaczego. Albo coś zasadniczo się popsuło, albo rynek wpadł w panikę z powodu przejściowych problemów i daje okazję. Firma, o której będzie mowa, to właśnie taki przypadek do zbadania. Jest dominującym graczem w handlu elektronicznym na jednym z najbardziej rozwiniętych rynków świata, jej przychody rosną, a klienci pozostają lojalni. Mimo to jej akcje spadły, a zysk księgowy jest praktycznie zerowy.

Najważniejsze punkty
Akcje w ciągu roku straciły 22% do ok. 16 dolarów, podczas gdy trzon biznesu rośnie w dwucyfrowym tempie, a klienci wydają rekordowo dużo.
Wskaźnik ceny do zysku na poziomie 141 wygląda absurdalnie, jednak zysk jest celowo zgniatany do zera przez ogromne inwestycje w ekspansję.
Klienci, którzy po zeszłorocznym wycieku danych pozostali lub wrócili, wydają dziś o 16% więcej niż wcześniej.
Firma buduje na Tajwanie drugą Koreę: trzy zautomatyzowane centra pokrywają już 70% populacji i rosną w trzycyfrowym tempie.
Jej sieć logistyczna z dostawą tego samego dnia to fosa, której nawet globalni giganci jak dotąd nie zdołali skopiować.
Firma nie zarabia nie dlatego, żeby nie umiała, ale dlatego, że tego nie chce, przynajmniej na razie. Cały zysk ze swojego wysoce rentownego biznesu krajowego bierze i wpompowuje w budowę nowego imperium na kolejnym rynku, który ma szansę stać się drugim domem, tak samo dużym jak pierwszy. Do tego doszły jednorazowe ciosy z ostatniego roku, które jeszcze bardziej wypaczyły wyniki księgowe. W rezultacie mamy firmę, która na papierze wygląda na deficytową i przewartościowaną, ale pod powierzchnią kryje wysoce rentowny trzon.
I właśnie tutaj rodzi się to interesujące pytanie. Rynek bowiem wystraszył się przejściowego zgniecenia marż, spowolnienia i serii złych wiadomości i skreślił firmę. Kto jednak spojrzy pod powierzchnię, widzi odbudowującą się bazę klientów, szybko rosnącą ekspansję na nowym rynku i jedną z najsilniejszych pozycji logistycznych na świecie. Pytanie brzmi, czy te przejściowe problemy maskują trwałe pogorszenie, czy wręcz przeciwnie – stworzyły okazję do kupna doskonałej firmy z dyskontem.
Odpowiedź nie brzmi, czy to solidny biznes. Dominacja i lojalność klientów mówią same za siebie. Brzmi, czy firma potrafi zamienić dzisiejsze bolesne inwestycje w przyszłe zyski i czy spadła cena jest okazją, czy ostrzeżeniem.