13,5% miesięczna dywidenda i jeden duży haczyk
Dwucyfrowa stopa dywidendy wypłacana co miesiąc brzmi jak spełniony sen inwestora dochodowego. Firma, o której mowa, oferuje dokładnie taki sen: dywidendę w okolicach 13,5% rocznie, rozłożoną na dwanaście miesięcznych wypłat, które wpływają na konto z regularnością szwajcarskiego zegarka. Dla wielu osób szukających pasywnego dochodu brzmi to natychmiast zachęcająco. Jednak właśnie przy tak wysokich stopach obowiązuje zasada, że gdy coś wygląda zbyt dobrze, trzeba zapytać, gdzie tkwi haczyk.

Najważniejsze punkty
Wypłaca dywidendę w okolicach 13,5% rocznie, i to co miesiąc, utrzymując tę samą miesięczną kwotę od 75 miesięcy z rzędu.
Nie kupuje zwykłych kredytów, ale hipoteczne papiery wartościowe z gwarancją państwową, więc praktycznie nie ponosi ryzyka niespłacania przez kredytobiorców.
Za tę pewność płaci jednak ogromną dźwignią: na każdy dolar kapitału własnego przypada około 7 dolarów pożyczonych.
W jednym kwartale zarabia 6,7%, w innym traci, w zależności od tego, jak zmieniają się stopy procentowe. Wartość księgowa waha się w górę i w dół.
Marża operacyjna wynosi 236%. W przypadku tego typu firmy trzeba jednak patrzeć zupełnie gdzie indziej.
I haczyk tutaj jest, choć może nie tam, gdzie można by się go spodziewać. Firma nie ponosi bowiem prawie żadnego ryzyka utraty pieniędzy z powodu niespłacania, ponieważ kupuje papiery wartościowe z gwarancją państwową. To brzmi bezpiecznie, i pod pewnym względem jest bezpieczne. Ryzyko kryje się jednak gdzie indziej: firma stosuje ogromną dźwignię finansową, a jej wartość huśta się w górę i w dół w zależności od ruchu stóp procentowych. W jednym kwartale może więc zarobić dla inwestorów ładny zwrot, a w innym zabrać im część pieniędzy, choć firma nie zrobiła nic złego.
Właśnie dlatego ta akcja jest jedną z najczęściej błędnie rozumianych na całym rynku. Inwestorzy, których przyciąga tylko wysoka stopa i nie rozumieją, jak działa firma, są później zaskoczeni, gdy odkrywają, że choć dostają hojną dywidendę, wartość ich akcji topnieje. Z kolei ci, którzy rozumieją model i śledzą właściwe liczby, mogą znaleźć w niej użyteczne narzędzie. Różnica między tymi dwoma obozami nie polega na tym, jak wysoka jest dywidenda, ale na tym, czy inwestor rozumie, za co ją otrzymuje.
Pytanie dla inwestora nie brzmi zatem, czy stopa jest wysoka. To jest oczywiste. Brzmi ono, czy jest to zwrot, z którego można spokojnie korzystać, czy też jedynie rekompensata za ryzyko, które trzeba uważnie monitorować.