Duolingo 70% poniżej szczytu, ale przychody rosną o 18%. Gdzie jest błąd?
Dzienni użytkownicy na maksimum, rekordowa retencja, podwyższona prognoza zysku i wykup akcji przeprowadzony poniżej obecnej ceny. A akcje po wynikach spadły o dwanaście procent, siedemdziesiąt osiem procent poniżej zeszłorocznego majowego maksimum. Wyjaśnienie nie leży w żadnym z tych nagłówków, ale w jednej pozycji bilansu, która przestała rosnąć.

Najważniejsze punkty
Dzienni użytkownicy rośli o 23%, ale bookings tylko o osiem procent – a w stałych walutach o sześć.
Firma według własnych szacunków dobrowolnie nie zebrała ponad 50 milionów dolarów, aby zmniejszyć przeszkody dla użytkowników.
Przychody przyszłych okresów w bilansie za pierwsze półrocze wzrosły o 1,8%. W tym samym okresie rok temu było to o 15,6%.
Wykazany zysk netto spadł o 26%, mimo że zysk przed opodatkowaniem był praktycznie taki sam.
Miesięczni użytkownicy dodali tylko dziesięć procent. Dzienni – dwadzieścia trzy. Ta różnica to cały spór.
Duolingo $DUOL opublikowało 5 sierpnia wyniki za drugi kwartał i na papierze był to dobry kwartał. Firma przekroczyła własną majową prognozę we wszystkich trzech głównych liczbach: przychody 298,5 miliona dolarów wobec planowanych 295,5, bookings 289,1 miliona wobec planowanych 283,5 i skorygowana EBITDA 77,3 miliona wobec planowanych 71,0. Rozwodniony zysk na akcję 66 centów przekroczył konsensus analityków 62 centy. I co najważniejsze: dzienni aktywni użytkownicy wzrośli o 23 procent do 58,7 miliona, co jest przyspieszeniem z 21 procent w pierwszym kwartale.
Firma jednocześnie podniosła całoroczną prognozę skorygowanej EBITDA z 310 do 320 milionów dolarów oraz marżę z 25,7 do około 26,5 procenta. W porównaniu z planem z lutego (marża około 25 procent) to poprawa o półtora punktu. Marża brutto 72,6 procenta przekroczyła własne oczekiwania 71 procent.
Akcje zareagowały na to spadkiem o około dwanaście procent, ze 135,32 dolara do niecałych 120. Od końca 2025 roku, kiedy handlowano nimi po 175,50 dolara, są niżej o około jedną trzecią. Dzień wcześniej bank BofA obniżył rekomendację do "underperform" z ceną docelową 93 dolarów. Średnia rekomendacja dwudziestu czterech analityków przed wynikami brzmiała "trzymaj" z ceną docelową około 114 dolarów, czyli poniżej obecnej ceny akcji.
Rozdźwięk między treścią wyników a reakcją rynku jest tak duży, że zasługuje na wyjaśnienie. Nie chodzi o jedną liczbę, którą ktoś by przeoczył. Chodzi o dwie liczby, które obok siebie nie mają sensu: o 23 procent więcej użytkowników i o osiem procent więcej pieniędzy zebranych od klientów. Kto ma rację, użytkownicy czy kasa?