Witajcie wszyscy 👋
Chcę się z wami podzielić świeżym nabytkiem do portfela – otworzyłem pozycję w PepsiCo $PEP. Główna motywacja jest prosta: chciałem portfel trochę zdefensywić. Dotąd ciągnęły go głównie technologie i brakowało mi w nim kawałka stabilnego biznesu.
Pomogły w tym również świeże wyniki kwartalne, które moim zdaniem nie były tak złe, jak mogłoby się wydawać po reakcji rynku. Przychody 24,2 mld dolarów przebiły prognozy, amerykańskie przekąski wróciły do wzrostu wolumenowego, a biznes międzynarodowy radzi sobie świetnie. Słabością pozostają północnoamerykańskie napoje, gdzie wolumeny spadły o 4%. To nie jest idealny kwartał, ale jak na firmę, którą rynek przez ostatnie dwa lata skreślał, solidny.
To, co podoba mi się najbardziej, to połączenie wyceny i dywidendy. C/Z około 18 to jak na PepsiCo bardzo stonowana liczba, a stopa dywidendy powyżej 4% u króla dywidend z ponad 50-letnią historią nieprzerwanych podwyżek rzadko się trafia. W podobnej logice otwierałem niedawno pozycję w McDonald's $MCD – kolejna defensywna nazwa, choć tam wycena przy C/Z około 22 i stopie 2,7% jest zauważalnie mniej hojna.
W przyszłości w tej pozycji będę śledził głównie dwie rzeczy. Po pierwsze rozwój sytuacji w Ameryce Północnej, ich największym regionie – dopóki napoje tam nie wrócą do wzrostu, całościowe ożywienie będzie tylko połowiczne. Po drugie wskaźnik wypłat, który stopniowo wspiął się do około 75% zysku. To wciąż dość wysoko, ale według mnie na razie na bezpiecznym poziomie – trzeba będzie tylko dopilnować, aby wzrost zysków dotrzymywał kroku dywidendzie.
A wy – macie PepsiCo w portfelu, czy na razie was nie przekonało? Dokupywalibyście na tych poziomach, czy poczekacie, aż firma pokaże, że potrafi w kraju wrócić do wzrostu?