SpaceX w Nasdaq-100 po 15 dniach: fundusze muszą kupować, tyle że nie ma czego zbyt wiele
Nasdaq ze względu na SpaceX $SPCX w zasadzie przepisał zasady. Firma z największym IPO w historii trafia do indeksu Nasdaq-100 zaledwie 15 dni handlowych po debiucie, czyli na długo przed tym, zanim większość jej akcji w ogóle będzie dostępna do handlu. Właśnie to tworzy sytuację, jakiej u firmy tej wielkości zwykle się nie widzi.
Fundusze indeksowe nie mają wyboru. Jeśli kopiują Nasdaq-100, muszą kupić SpaceX i jednocześnie odchudzić pozostałe pozycje, aby portfel dalej odpowiadał benchmarkowi. JPMorgan szacuje pasywny popyt związany z włączeniem na 4,3 miliarda dolarów, jak opisuje CNBC, BNP Paribas idzie dalej i w odniesieniu do funduszy powiązanych z indeksem mówi o kwocie zbliżającej się do 8 miliardów.
Haczyk to podaż. Podczas IPO na rynek trafiło jedynie około 4 % akcji, resztę trzymają insiderzy, pracownicy i wcześni inwestorzy, którzy na razie nie mogą sprzedawać. Przymusowi kupujący pojawiają się więc w momencie, gdy float jest wyjątkowo cienki - to krótkoterminowo podpiera kurs (teraz około 162 dolary wobec ceny emisyjnej 135).

Przełom może nadejść w sierpniu, gdy nadejdzie pierwsza duża fala odblokowanych akcji, kolejna zaś pod koniec roku. SpaceX już przy tym pokazał, jak szybko odwraca się sentyment: po IPO wystrzelił o 50 % w ciągu trzech dni i niemal cały zysk zaraz potem oddał. Technicznie gra teraz toczy się o pasmo 172 do 180 dolarów - przebicie wraca do gry rekord w okolicach 200, poniżej 150 dolarów wykres zaczyna wysyłać wyraźnie bardziej niedźwiedzi sygnał.
A wy? Kupowaliście na IPO?