Visa i Mastercard pobierają rocznie 119 miliardów dolarów z tytułu opłat. Czy w ogóle istnieje między nimi jakaś…

Który z gigantów branży płatności jest lepszą inwestycją? To pytanie, które inwestorzy zadają sobie od lat, zostaje dziś przyćmione przez coś znacznie ciekawsze. Visa i Mastercard są niemal nie do odróżnienia i po raz pierwszy działają ramię w ramię w obliczu nowego zagrożenia.

Dwie firmy, których nie da się odróżnić

Obie firmy zajmują się niemal tym samym, osiągają niemal tak samo dobre wyniki, a kto porównałby ich wyniki bez oznaczeń, z trudem odgadłby, która jest która.

Visa $V ma kapitalizację rynkową wynoszącą około 639 miliardów dolarów, a jej wskaźnik cena/zysk wynosi około 25,6. Mastercard $MA jest nieco mniejszy, ale droższy – jego wskaźnik P/E utrzymuje się na poziomie około 27,3. Akcje Visa kosztują około 336 dolarów, a Mastercard – blisko 499 dolarów. Łącznie ich wartość rynkowa przekracza bilion dolarów.

Co ciekawe, nawet wyniki operacyjne nie wskazują jednoznacznego zwycięzcy. W drugim kwartale roku obrotowego 2026 Visa odnotowała przychody w wysokości 11,2 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 17% w ujęciu rok do roku i najszybsze tempo wzrostu od 2022 roku. Mastercard w pierwszym kwartale zwiększył zysk o 18% do 3,9 mld dolarów. Marże obu firm przekraczają 50%, co jest poziomem, którego zazdrości im praktycznie cała reszta rynku.

Różnice istnieją, ale są subtelne. Visa ma szerszą sieć – ponad 4,5 miliarda wydanych kart w porównaniu z około 3,6 miliarda w przypadku Mastercard – oraz silniejszą pozycję w zakresie płatności debetowych. Z kolei Mastercard historycznie rośnie o kilka dziesiątych procenta szybciej, a inwestorzy płacą mu za to premię. Jednak dla większości portfeli jest to różnica, która w długiej perspektywie prawie nic nie zmieni.

Punkt poboru opłat, który generuje 119 miliard dolarów rocznie

Aby wyjaśnić, dlaczego obie firmy są tak dochodowe: żadna z nich nie pożycza pieniędzy i nie ponosi ryzyka kredytowego. To pozostaje w gestii banków. Visa i Mastercard obsługują „rurociąg”, przez który przepływają płatności, i za każdy przepływ pobierają niewielką opłatę. W 2025 roku Visa przetworzyła 257,5 miliarda transakcji o wartości 14,2 biliona dolarów. Pobieranie ułamka procenta od takiego wolumenu tworzy niezwykle lukratywny biznes.

Opłata ta nazywana jest interchange, czyli „swipe fee”. W Stanach Zjednoczonych opłaty te wyniosły w 2025 roku łącznie 118,8 miliarda dolarów, przy czym średnia stawka wynosiła 2,36%. Właśnie w tym tkwi sedno sprawy i źródło trwających dwie dekady sporów sądowych.

Proces trwający dwadzieścia lat i rachunek na 38 miliardów

9 czerwca 2026 r. sędzia Brian Cogan z Brooklynu zatwierdził wstępną ugodę, zgodnie z którą Visa i Mastercard rozstrzygną spór z ponad 12 milionami akceptantów za 38 miliardów dolarów. Spór trwa od 2005 roku i należy do najdłużej toczących się spraw gospodarczych w historii Stanów Zjednoczonych. Poprzednią propozycję w wysokości 30 miliardów dolarów sąd odrzucił dwa lata temu jako zbyt niską, jak poinformowała agencja Reuters.

Porozumienie przewiduje obniżenie opłaty za transakcję (swipe fee) o 0,1 punktu procentowego na pięć lat oraz wprowadzenie limitu 1,25% dla standardowych kart konsumenckich na osiem lat. Dla inwestorów istotne jest to, że chodzi o kwotę rozłożoną w czasie oraz o ulgę, którą rynek zazwyczaj postrzega jako możliwą do zaakceptowania. Akcje obu firm zareagowały na tę wiadomość jedynie niewielkim spadkiem.

Na tym jednak historia się nie kończy. Krajowa Federacja Detalistów odrzuca porozumienie, twierdząc, że nie rozwiązuje ono istoty problemu, czyli duopolu dwóch firm, które kontrolują większość rynku kart płatniczych. Do tego dochodzi wcześniejszy pozew amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości, w którym Visa jest oskarżana o monopolizację płatności debetowych. Presja regulacyjna nie zniknie nawet po podpisaniu tej umowy.

„Sytuacja pozostaje niepewna ze względu na napięcia geopolityczne, które ograniczają podróże transgraniczne. Rynki pracy w większości dużych gospodarek są nadal zrównoważone, a płace wciąż wyprzedzają inflację”.

Michael Miebach, dyrektor generalny Mastercard

Stablecoiny, agenci AI i dziwny sojusz rywali

Od lat mówi się o tym, że karty kiedyś znikną, a w 2026 roku obawa ta nabrała konkretnych kształtów. Stablecoiny umożliwiają natychmiastowe i niemal bezpłatne przesyłanie pieniędzy, a handel oparty na agentach oznacza, że zakupy będą coraz częściej realizowane za nas przez sztuczną inteligencję. Oba te zjawiska uderzają bezpośrednio w źródło dochodów obu gigantów.

Zarówno Visa, jak i Mastercard wybrały tę samą strategię: zamiast czekać, aż nowa technologia je wyprzedzi, starają się znaleźć się w samym jej centrum. W czerwcu na swoim forum Visa ogłosiła partnerstwo z OpenAI, dzięki któremu agenci AI będą mogli dokonywać zakupów za pośrednictwem jej sieci, jak podała firma w oficjalnym komunikacie. Z kolei Mastercard kupił za około 1,8 miliarda dolarów firmę BVNK zajmującą się infrastrukturą stablecoinów i uruchomił usługę Agent Pay for Machines, która ma umożliwić maszynom wzajemne dokonywanie płatności.

„Sztuczna inteligencja zmienia oblicze handlu. Stablecoiny przekształcają jego zaplecze. Zadaniem Visa jest zapewnienie, by wszystko to działało bezpiecznie, niezawodnie i na skalę globalną dla każdego uczestnika ekosystemu”.

Jack Forestell, dyrektor ds. produktów i strategii w Visa

Najbardziej niezwykłe jest to, co dzieje się za kulisami. Według serwisu CoinDesk firmy Visa, Mastercard oraz operator płatności Stripe przygotowują wspólną platformę stablecoinową. Dwóch odwiecznych konkurentów, którzy od dwudziestu lat rywalizują o każdego akceptanta, nagle buduje wspólną infrastrukturę w obliczu zagrożenia, które częściowo sami wywołują. Powód jest prosty: jeśli nowy świat cyfrowych pieniędzy ma funkcjonować według określonych zasad, obie firmy chcą, aby były to ich zasady.

Warto zauważyć, że w samej firmie Visa nie panuje przy tym żadna euforia. Dyrektor finansowy firmy w wywiadzie dla magazynu „Fortune” przyznał, że nie chce nadmiernie polegać na nowych trendach.

„Nie chcę zbytnio polegać na opowieściach o stablecoinach i handlu agencyjnym. Jeśli spojrzeć na naszą dzisiejszą działalność, to zdecydowana większość z niej nie ma z tymi sprawami nic wspólnego”.

Chris Suh, dyrektor finansowy Visa

Więc Visa czy Mastercard? Istota sprawy leży gdzie indziej

Z pewnego dystansu widać, że pierwotne pytanie mija się z celem. Visa i Mastercard rozwijają się w podobnym tempie, osiągają podobne zyski i, co najważniejsze, reagują na największe zagrożenie niemal identycznie. Kupują te same rodzaje firm, nawiązują współpracę z tymi samymi graczami z branży sztucznej inteligencji i budują praktycznie taką samą linię obrony. Wybór między nimi przypomina nieco wybór między dwiema kopiami tego samego.

Prawdziwy dramat nie rozgrywa się między nimi, ale wokół nich. Pytanie na następną dekadę nie brzmi: „Visa czy Mastercard?”, ale: „Czy model pobierania opłat przetrwa czasy, w których pieniądze będą przepływać przez blockchain, a zakupy za nas będą robić algorytmy?”. Na razie wygląda na to, że obie firmy wierzą, że tak, i że uda im się przekształcić to zagrożenie w kolejne źródło obrotów, z którego wyciągną swój ułamek procenta. Być może mają rację. A może inwestorzy, którzy przez lata zastanawiali się, który z gigantów jest lepszy, przez cały czas śledzili niewłaściwą rywalizację.

Udostępnij

Jeszcze brak komentarzy
Informacje w tym artykule mają jedynie charakter edukacyjny i nie służą jako porada inwestycyjna. Autorzy prezentują jedynie znane im fakty i nie wyciągają żadnych wniosków ani zaleceń dla czytelników. Przeczytaj nasze Warunki handlowe
Menu StockBot
Tracker
Upgrade