Volkswagen szykuje największe cięcia w swojej historii. Czy europejski samochód wraca do gry, czy jest na kolanach?

Szef Volkswagenu $VOW3.DE Oliver Blume podobno planuje zlikwidować nawet 100 000 miejsc pracy na całym świecie — to około 15% wszystkich pracowników i dwukrotność tego, o czym mówiono jeszcze kilka miesięcy temu. Do tego zamknięcie czterech niemieckich fabryk (Hanower, Zwickau, Emden i Audi w Neckarsulm), cięcia inwestycji o 15% oraz pełna restrukturyzacja. Pojawiają się też informacje o wyodrębnieniu samej marki VW jako osobnej spółki.

A kiedy spojrzy się na liczby, trudno się dziwić.

Nie ma tu jeszcze żadnej optymistycznej opowieści. VW miał w pierwszym kwartale zysk operacyjny niższy o 14%, BMW $BMW.DE odnotowało spadek zysku przed opodatkowaniem niemal o jedną czwartą, a akcje Stellantisa $STLA gwałtownie spadły po ostrzeżeniu o miliardowych stratach. Sprzedaż w Europie stoi w miejscu lub spada. To nie jest branża, która się podnosi z dna — to branża pod presją.

Presja pochodzi z Chin. BYD zwiększył sprzedaż w Europie o 145%, Chery o 316%, Leapmotor ponad 550%. Tanio, szybko, elektrycznie. Podczas gdy europejscy giganci zwalniają pracowników i zamykają fabryki, Chińczycy budują tu biznes. W USA rząd aktywnie walczy z chińskimi samochodami elektrycznymi — niedawno zakazał sprzedaży w przyszłym roku jakiegokolwiek modelu marki Polestar, która jest powiązana z chińskim właścicielem. Czy uważasz, że to właściwy krok?

Tego typu cięcia mogą poprawić marże i uspokoić księgowość. Ale same w sobie nie rozwiążą problemu, dlaczego klienci coraz częściej sięgają po chińską konkurencję.

Czy wierzysz, że europejskie koncerny samochodowe wciąż potrafią stawić czoła Chinom? Czy może ta przewaga została już utracona?

Udostępnij

Czytam właśnie książkę "Kaput (Koniec niemieckiego cudu)" i muszę powiedzieć, że problematyka Niemiec jest znacznie głębsza i sięga „starszej” przeszłości. Niemieckim koncernom samochodowym zajęło długo, zanim zaczęły produkować i sprzedawać samochody elektryczne — w momencie, gdy zaczęto się na nie koncentrować, regularnie przegrywały z chińskimi, które z kolei produkują EV od wielu lat, a rządowe inwestycje w ten sektor trudno porównać z inwestycjami państw europejskich. Jestem bardzo ciekawa, jak to wszystko się potoczy, ponieważ przemysł niemiecki, a powiedziałabym nawet europejski, jest zależny od przemysłu motoryzacyjnego.

Artykuł jest w pewnym stopniu wprowadzający w błąd. Te chińskie wzrosty sprzedaży w Europie wyglądają imponująco, ale są to wzrosty z niskiej bazy porównawczej. Faktem jest, że to właśnie VW jest numerem jeden pod względem sprzedaży EV w Europie, a w samych Niemczech chyba także wśród wszystkich samochodów. Jego problemy są natomiast spowodowane gwałtownym spadkiem sprzedaży w Chinach (gdzie konkurencja jest tak duża, że ten, kto obecnie ma najwyższą sprzedaż, de facto traci najwięcej) oraz potem w USA z powodu ceł; problemem nie jest Europa. W Chinach rozprzestrzenił się jeden skrajny zwyczaj, mianowicie producenci samochodów płacą swoim dostawcom faktury coraz później, zmuszając ich de facto do bezpłatnego finansowania; na przykład chwalony tutaj BYD reguluje swoje zobowiązania z terminem płatności przekraczającym już rok, co jest długoterminowo nie do utrzymania.

Sprawy mają się jednak tak, że prawie wszystkie europejskie koncerny zabezpieczyły się, posiadając znaczące udziały w najlepszych chińskich firmach motoryzacyjnych, więc jeśli chodzi o pieniądze, gdyby Chińczycy na nich zarabiali (czego na razie nie robią), to nic by na tym nie stracili.

A jeśli chodzi o zwolnienia, to oczywiście powinni to zrobić wcześniej, tylko te związki...

Na pewno powinni to zrobić już poprzednim razem, kiedy o tym mówiono. Czy ktoś pamięta Herberta Diesse? Blume może łatwo skończyć tak samo. A poza tym VW może mieć asa w rękawie na Chiny🤞 $QS, którego mam nadzieję wkrótce wyciągnie🤞

Menu StockBot
Tracker
Upgrade