Największa transakcja majątkowa w historii Czech. Państwo chce przejąć całą spółkę ČEZ, ale nie ma wystarczających…

W czerwcu 2026 roku walne zgromadzenie akcjonariuszy ČEZ zapoczątkowało największą transformację majątkową firmy od momentu jej powstania. Państwo chce wykupić prywatnych akcjonariuszy, ale za jaką cenę?

Kiedyś $CEZ.PR był prawdziwym „złotym” graczem dywidendowym, który regularnie wypłacał dziesiątki miliardów do skarbu państwa, a także do kieszeni drobnych inwestorów. Teraz ČEZ stoi na rozdrożu: rząd Andreja Babiša uruchomił proces, w wyniku którego ten energetyczny gigant będzie wyglądał zupełnie inaczej. Jedna część przejdzie w ręce państwa, druga znajdzie się w rękach prywatnych inwestorów. A w międzyczasie – około 160 tysięcy drobnych akcjonariuszy czeka, co zaproponuje im państwo.

Historyczne walne zgromadzenie, które zmieniło sytuację

Czerwcowe walne zgromadzenie w 2026 roku trwało ponad dziesięć godzin. Jednak gdy się zakończyło, decyzja była już podjęta: akcjonariusze ponad dziewięćdziesięcioma procentami głosów zatwierdzili wydzielenie części ČEZ niezwiązanej z produkcją do nowej spółki zależnej o roboczej nazwie DSZS. Do nowej spółki przejdą ČEZ Prodej, ČEZ Distribuce, GasNet, ČEZ ESCO oraz działalność handlowa – czyli zasadniczo wszystko, co ma kontakt z klientami i z regulowaną dystrybucją.

Część produkcyjna – elektrownie, bloki jądrowe, źródła węglowe – pozostanie w pierwotnej spółce ČEZ i zostanie znacjonalizowana.

Nowa firma powinna formalnie powstać w ciągu kilku tygodni, a wybrane przedsiębiorstwa zostaną do niej przeniesione do pierwszego kwartału 2027 roku. Państwo zachowa 51 procent udziałów w spółce zależnej, a pozostałe 49 procent zaoferuje inwestorom prywatnym – poprzez pierwszą ofertę publiczną (IPO), fundusze instytucjonalne lub wymianę akcji z obecnymi akcjonariuszami mniejszościowymi ČEZ.

„Wartość księgowa aktywów ČEZ Distribuce wynosi 110 miliardów koron, GasNet – kolejne jedenaście miliardów, ČEZ Prodej – dziewięć miliardów, a ČEZ ESCO – piętnaście miliardów. Łączna wycena spółki zależnej będzie jednak zależała od wartości rynkowej, a nie księgowej.”

Pavel Cyrani, wiceprezes zarządu ČEZ

Kluczowe pytanie: Ile państwo za to zapłaci?

W tym właśnie tkwi sedno całej sprawy. Nacjonalizacja części produkcyjnej ČEZ nie będzie darmowa – państwo posiada około 70 procent akcji za pośrednictwem Ministerstwa Finansów, reszta należy do akcjonariuszy prywatnych. Aby móc wywłaszczyć akcjonariuszy mniejszościowych zgodnie z ustawą o spółkach handlowych, musi przekroczyć próg 90 procent.

Oznacza to dobrowolny wykup około 20 procent akcji – oraz zmuszenie przynajmniej części pozostałych akcjonariuszy do sprzedaży za tak zwaną „sprawiedliwą cenę”.

Przy obecnej cenie rynkowej wynoszącej około 1 200 koron za akcję kapitalizacja rynkowa ČEZ sięga około 660 miliard koron. Za trzydziestoprocentowy udział akcjonariuszy prywatnych państwo zapłaciłoby około 190 miliard. Analitycy zwracają jednak uwagę, że bez premii nie da się tego zrealizować – kluczowi gracze, tacy jak Pavel Tykač czy inwestor Michal Šnobr, którzy łącznie wraz ze swoimi grupami posiadają ponad 10 procent akcji, mają silną pozycję negocjacyjną. Bez ich zgody państwo nie uzyska 90-procentowego udziału.

Porównanie z Francją wskazuje, czego można się spodziewać: podczas nacjonalizacji EDF w 2023 roku rząd francuski zaoferował premię wynoszącą około 50 procent powyżej ceny rynkowej. W przeliczeniu na ČEZ oznaczałoby to cenę wykupu wynoszącą około 1 800 koron za akcję.

Dlaczego dywidenda spada – i co to oznacza

Na tym samym walnym zgromadzeniu akcjonariusze zatwierdzili dywidendę w wysokości 42 koron na akcję – o pięć koron mniej niż w zeszłym roku i znacznie mniej niż rekordowe 145 koron w 2022 roku. Łącznie firma wypłaci około 22,6 miliarda koron, z czego państwo, jako akcjonariusz większościowy, otrzyma około 16 miliard.

Spadająca dywidenda nie jest przypadkiem. ČEZ ogłosił program inwestycyjny o wartości 400 miliardów koron na lata 2026–2030. Środki mają zostać przeznaczone na nowe źródła energii, modernizację sieci, elektrownie gazowe oraz przygotowania do budowy elektrowni jądrowych. Im więcej firma inwestuje, tym mniej może wypłacić akcjonariuszom.

Stopa dywidendy przy obecnej cenie akcji wynosi około 3,3 procenta – nie jest to zbyt imponująca wartość dla inwestorów, którzy tradycyjnie postrzegali ČEZ jako niezawodny papier dywidendowy.

„Rynek liczył na dywidendę w wysokości 42 koron, dlatego jej zatwierdzenie nie wywołało żadnych zmian kursu akcji. Biorąc pod uwagę aktualną cenę rynkową, stopa dywidendy wynosi około 3,3 procent i nie jest to wynik oszałamiający”.

Tomáš Pfeiler, zarządzający portfelem w Cyrrus

Co dzieje się z pieniędzmi – i kto ponosi koszty

Według wicepremiera Karla Havlíčka wykup akcjonariuszy prywatnych powinien być finansowany ze środków własnych ČEZ, a nie z budżetu państwa. Część środków ma pochodzić właśnie ze sprzedaży 49-procentowego udziału w nowej spółce zależnej DSZS.

Na papierze jest to elegancka konstrukcja: firma sama zarobi na nacjonalizacji. Analitycy są jednak sceptyczni. Koszty wykupu akcjonariuszy mniejszościowych szacuje się na ćwierć biliona koron, uwzględniając niezbędną premię. Jednocześnie ČEZ stoi w obliczu ogromnych potrzeb inwestycyjnych. Pogodzenie obu tych zadań będzie kluczowym sprawdzianem dla kierownictwa.

Cały proces ma trwać od półtora do dwóch lat. Havlíček obiecał, że rząd zdąży go zakończyć przed końcem kadencji.

Co to wszystko oznacza dla osób posiadających akcje ČEZ

Sytuacja jest nietypowa. ČEZ pozostaje najbardziej płynnym papierem wartościowym na praskiej giełdzie, stanowiąc filar indeksu PX. Jednocześnie zbliża się moment, w którym część produkcyjna prawdopodobnie całkowicie zniknie z giełdy – inwestorzy instytucjonalni, którzy zgodnie z prawem mogą posiadać wyłącznie akcje notowane na giełdzie, będą musieli je sprzedać.

Drobni akcjonariusze, których jest około 160 tysięcy, stoją przed prostym dylematem: sprzedać teraz, czy poczekać na ofertę wykupu ze strony państwa z nadzieją na premię? Odpowiedź zależy od ceny, jaką państwo ostatecznie zaoferuje. A tej na razie nikt nie zna – Havlíček celowo ją ukrywa, aby nie wpływać na rynek.

ČEZ, jaki czeska opinia publiczna znała przez ostatnie 30 lat, przestanie istnieć. Czy będzie to dobra, czy zła wiadomość dla tych, którzy mają tę spółkę w swoim portfelu, pokaże dopiero oferta, z jaką wystąpi państwo.

Udostępnij

Jeszcze brak komentarzy
Informacje w tym artykule mają jedynie charakter edukacyjny i nie służą jako porada inwestycyjna. Autorzy prezentują jedynie znane im fakty i nie wyciągają żadnych wniosków ani zaleceń dla czytelników. Przeczytaj nasze Warunki handlowe
Menu StockBot
Tracker
Upgrade