Ta akcja stanowi podręcznikowy przykład tego, co nazywa się „levered equity stub”, czyli niewielką częścią kapitału własnego spoczywającą na ogromnej górze długu. Kapitalizacja rynkowa firmy wynosi około 960 mln USD, ale jej wartość przedsiębiorstwa sięga 9,3 mld USD. Innymi słowy, około 90% całej wartości przedsiębiorstwa stanowi zadłużenie, a tylko ułamek przypada na akcjonariuszy. Już samo to sprawia, że akcja ta jest inwestycją o ekstremalnej dźwigni finansowej: nawet niewielka zmiana wyników operacyjnych lub kosztów odsetkowych odbije się na cenie akcji w sposób zwielokrotniony, zarówno w górę, jak i w dół.

Jest też pewna osobliwość, z powodu której firma jest obecnie na ustach wszystkich. Spółka obciążona długiem przekraczającym 8 mld USD postanowiła zwrócić akcjonariuszom około pół miliarda dolarów, jednak nie w gotówce, lecz w formie nowo wyemitowanych 9-procentowych akcji uprzywilejowanych. Zamiast zmniejszać zadłużenie, firma zaciąga więc kolejne stałe zobowiązanie. Pytanie…