Trump ogłosił rzekome porozumienie między Apple a Intelem, zanim którekolwiek z tych przedsiębiorstw je potwierdziło. Akcje Intela podskoczyły dziś o ponad 10 %. Czego więc mogą się spodziewać inwestorzy?

Dzisiaj rano wystarczyła jedna publikacja w serwisie społecznościowym Truth Social, a akcje Intela w ciągu kilku minut wzrosły o ponad 10%. Donald Trump ogłosił, że Apple $AAPL uzgodniło z Intelem $INTC projektowanie i produkcję chipów w Stanach Zjednoczonych. Rynek zareagował natychmiast. Intel znalazł się wśród najaktywniej notowanych spółek dnia, a jego kapitalizacja rynkowa w ciągu kilku godzin znacznie wzrosła, osiągając historyczne maksimum na poziomie około 700 miliardów dolarów.
Jest jednak jeden haczyk. Ani Apple, ani Intel nie potwierdziły istnienia takiej umowy. Apple odmówił komentarza w tej sprawie, a Intel oświadczył, że nie będzie komentował ewentualnych rozmów z Apple. Informacja o jednym z najczęściej śledzonych wydarzeń w branży półprzewodników nie pochodziła więc od samych firm, ale od prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Prezydent zainteresowany rozwojem
W zeszłym roku rząd amerykański nabył 10-procentowy udział w firmie Intel w ramach wsparcia krajowego przemysłu półprzewodnikowego. Według ówczesnych szacunków wartość tego udziału wynosiła około 9 miliardów dolarów. Dzięki gwałtownemu wzrostowi kursu akcji jego wartość wzrosła w międzyczasie do dziesiątek miliardów dolarów.
Trump sam zwrócił uwagę na ten fakt w swoim poście. Przypomniał, że rząd nabył dziesięcioprocentowy udział w zamian za wsparcie firmy i podkreślił gwałtowny wzrost jej wartości rynkowej. Jednocześnie zadał retoryczne pytanie, kiedy ostatnio któryś z prezydentów zarobił dla amerykańskich podatników tak dużo pieniędzy.
W normalnych okolicznościach podobna sytuacja wywołałaby debatę na temat konfliktu interesów. Prezydent publicznie wspiera spółkę, w której państwo posiada znaczący udział, a jego wypowiedzi mają wyraźny wpływ na cenę akcji. Kiedy rząd nabywał swój udział, wielu ekonomistów zwracało uwagę, że jest to niezwykłe powiązanie państwa z prywatną firmą. Dzisiejsze notowania pokazały, dlaczego.
„Kiedy objąłem stanowisko, byli jak płonące kosze na śmieci”.
Howard Lutnick, amerykański minister handlu
Co obiecała firma Apple?
Nawet gdyby rozmowy między Apple a Intelem potwierdziły się, ich rzeczywisty zakres pozostaje na razie niejasny. Analityk z firmy Bernstein, Stacy Rasgon, uważa, że może chodzić raczej o mniejsze i mniej istotne komponenty niż o kluczowe chipy do iPhone’ów czy komputerów Mac.
Według niego Intel będzie musiał najpierw udowodnić, że potrafi produkować procesory na najwyższym poziomie technologicznym i na dużą skalę. Dopiero wtedy mógłby zdobyć bardziej znaczące zamówienia.
Nawet optymistyczny scenariusz nie oznacza, że Apple w najbliższej przyszłości przeniesie główną produkcję swoich chipów z Tajwanu do Stanów Zjednoczonych. Obecnie większość produkcji zapewnia bowiem firma TSMC $TSM, a jej pozycja pozostaje niezwykle silna. Potencjalna współpraca z firmą Intel stanowiłaby raczej pierwszy krok testowy, którego wyniki mogłyby być widoczne najwcześniej w latach 2027–2028.
Zaledwie kilka godzin przed wpisem Trumpa szef Apple’a, Tim Cook, zwrócił uwagę, że firma boryka się z rosnącymi kosztami chipów pamięci i że dalsze podwyżki cen produktów mogą być nieuniknione. Przeniesienie produkcji do Stanów Zjednoczonych prawdopodobnie jeszcze bardziej zwiększyłoby te koszty.
Przemiana Intela jest faktem
Intel rzeczywiście przechodzi jeden z najbardziej znaczących zwrotów w swojej współczesnej historii. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy akcje spółki wzrosły o ponad 460%, a kapitalizacja rynkowa przekroczyła próg 600 miliardów dolarów.
Podstawy tego zwrotu położył były dyrektor generalny Pat Gelsinger, który zmienił strategię firmy i rozpoczął budowę działalności foundry ukierunkowanej na produkcję chipów dla klientów zewnętrznych. Obecny szef firmy, Lip-Bu Tan, kontynuuje tę strategię, obniżając koszty i aktywnie pozyskując nowe zamówienia.
Oprócz Apple spekuluje się również o współpracy z Google $GOOG i innymi gigantami technologicznymi. Intelowi znacznie pomogły ponadto dwa czynniki zewnętrzne. Gwałtowny wzrost popytu na chipy AI zwiększył zapotrzebowanie na moce produkcyjne w całej branży, a TSMC zaczyna osiągać granice swoich możliwości. Dlatego duże firmy technologiczne poszukują alternatywnych dostawców, a Intel należy do nielicznych przedsiębiorstw na świecie, które mogą zaoferować najnowocześniejsze procesy produkcyjne.
Kolejnym pozytywnym sygnałem była informacja, żenowy proces 18A-P wszedł w fazę produkcji pilotażowej, czyli ostatni etap przed masową produkcją. Firma obiecuje około 9-procentowy wzrost wydajności przy takim samym zużyciu energii.
„Intel będzie oczywiście musiał wykazać się swoimi możliwościami, zanim zdobędzie większe zamówienia. Jednak pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy i wygląda na to, że firma właśnie go wykonała.”
Stacy Rasgon, Bernstein
Gdzie kończy się biznes, a zaczyna polityka
Intel ma za sobą prawdziwy postęp technologiczny, pozyskuje nowych klientów, a jego wyniki operacyjne ulegają poprawie. To wszystko są uzasadnione powody, dla których inwestorzy ponownie zaczynają wierzyć w tę firmę.
Mimo to okazało się, że cena akcji może ulec znacznemu wahaniu już po jednym wpisie prezesa dotyczącym porozumienia, którego same firmy nie chcą potwierdzić.
Coraz większą rolę odgrywają również polityka, wpływ mediów oraz zdolność do kształtowania oczekiwań. A gdy na cenę akcji wpływa osoba, która ma jednocześnie bezpośredni interes w jej wzroście, oddzielenie faktów od rzeczywistych wyników jest znacznie trudniejsze niż kiedyś.