Ferrari wykonało w zeszłym tygodniu ruch, na który nie zdecydowało się wiele marek premium w dobie słabnącego popytu na samochody elektryczne. W Rzymie oficjalnie zaprezentowało swój pierwszy w pełni elektryczny model, Luce - czterodrzwiowy, pięciomiejscowy GT kosztujący około 550 000 euro, z ponad 1000 koni mechanicznych, baterią 122 kWh i zasięgiem około 530 kilometrów. Dostawy mają rozpocząć się w czwartym kwartale 2026 roku, a samochód natychmiast stał się jednym z najdroższych produkowanych samochodów elektrycznych na świecie.

Podczas gdy Porsche, Lamborghini i inni producenci raczej zahamowali swoje plany dotyczące pojazdów elektrycznych w ostatnich miesiącach, Ferrari wybrało odwrotny kierunek. Luce ma być technologiczną wizytówką, dowodem na to, że czysta energia elektryczna może poradzić sobie z dynamiką firmy, zapewniając jednocześnie coś, czego samochód spalinowy Ferrari nigdy nie był w stanie - pięć pełnowymiarowych siedzeń i ogromny bagażnik.
Dlaczego Ferrari stawia teraz na pojazdy elektryczne?
Ferrari $RACE wkroczyło w erę czystych pojazdów elektrycznych w momencie, gdy znaczna część rynku luksusowego wycofywała się. Ford $F ogłosił odpisy i straty o łącznej wartości prawie 20 miliardów dolarów związane z programami EV i anulowaniem modeli, a wraz z General Motors $GM i Hondą $HMC ograniczył plany inwestycyjne. Tymczasem Lamborghini anulowało swój planowany w pełni elektryczny Lanzador, mówiąc, że popyt w segmencie docelowym jest "bliski zeru", a marka powraca do hybryd plug-in. Porsche zmniejszyło liczbę własnych projektów akumulatorowych w 2025 r. i spowolniło cele w zakresie elektryfikacji.
Samo Ferrari złagodziło swój pierwotny cel, jakim było posiadanie do 40% sprzedaży w swoim czysto elektrycznym portfolio do końca dekady - teraz mówi się raczej o 20%. Mimo to firma zdecydowała się wprowadzić na rynek model Luce i zbudować wokół niego historię pokoleniowej zmiany technologicznej. Według szefa Benedetto Vigny, model ten jest wynikiem pięciu lat pracy i ma być dowodem na to, że "najlepsze Ferrari w danym segmencie niekoniecznie musi być elektryczne".
Technologia: cztery silniki, ponad 1000 KM i akumulator o pojemności 122 kWh
https://www.youtube.com/embed/Gf2TI6tfWA0?rel=1Ferrari Luce to pierwszy pięciomiejscowy model w historii marki i pierwszy produkcyjny samochód elektryczny z logo cavallino rampante. Podstawowe dane techniczne:
cztery synchroniczne silniki elektryczne - po jednym na każde koło - o łącznej mocy około 830 kW, czyli ponad 1100 KM.
Przyspieszenie 0-100 km/h w 2,5 sekundy, 0-200 km/h w około 6,8 sekundy, prędkość maksymalna ponad 310 km/h.
Akumulator 122 kWh (ogniwa NMC firmy SK On) o deklarowanym zasięgu ponad 530 km według WLTP
Architektura 800 V z szybkim ładowaniem do 350 kW
masa około 2260 kg, środek ciężkości obniżony o 95 mm w porównaniu do SUV-a Purosangue i sztywność skrętna zwiększona o około 35% dzięki integracji akumulatora z podłogą.
Osiągi są zatem bardziej zgodne z hipersamochodem niż samochodem "rodzinnym". Ferrari starało się w pełni wykorzystać układ czterech silników - w tym niezależne wektorowanie momentu obrotowego na każdym kole - jednocześnie zmagając się z fizyką dwutonowego samochodu poprzez zoptymalizowany rozkład masy, nisko położony środek ciężkości i aktywne podwozie.
Interesującym szczegółem jest "syntetyczny dźwięk": inżynierowie wykorzystują akcelerometry na tylnej osi do wykrywania wibracji z komponentów skrzyni biegów i silnika, które następnie VCU filtruje i wzmacnia jak gitara elektryczna, tworząc mechanicznie wierną sygnaturę dźwiękową układu napędowego zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz kabiny.
Strategiczny zakład na ultraluksusowe rodziny
Luce celuje w klientów, którzy chcą używać Ferrari jako "codziennego" samochodu, mając w banku ponad pół miliona euro.
Pięć pełnowymiarowych foteli i duży bagażnik otwierają przed marką nowy rodzaj użytkowania - podróże rodzinne, dłuższe trasy i codzienną eksploatację
zasięg ponad 500 km i szybkie ładowanie prądem stałym rozwiązują niektóre z praktycznych obaw
w pełni elektryczna platforma umożliwiła lepsze wykorzystanie przestrzeni i zaoferowanie komfortu, który byłby trudny do osiągnięcia z silnikiem spalinowym z przodu i konwencjonalną skrzynią biegów.
Jednocześnie Ferrari nie chce rezygnować z ekskluzywności. Produkcja ma być ograniczona i skierowana do istniejącej klienteli marki - Vigna i szef marketingu produktu Emanuele Carando otwarcie mówili o tym, że reakcja klientów będzie "bardzo mieszana", a niektórzy tradycyjni fani znienawidzą samochód. Dlatego też producent mówi o Luce jako o długoterminowym projekcie, który ma przynieść ponad 60 nowych patentów i służyć jako podstawa technologiczna dla przyszłych modeli, a nie bestseller na rynku masowym.
Wyniki Ferrari i opinia analityków na temat akcji RACE
Jeśli chodzi o liczby, Ferrari weszło na rynek Luce z mocnej pozycji. W pierwszym kwartale 2026 roku firma pobiła oczekiwania Wall Street:
Skorygowany zysk na akcję wyniósł 2,33 euro (około 2,72 USD)
Sprzedaż na poziomie 1,85 mld euro oznaczała wzrost rok do roku o nieco ponad 3% w porównaniu z 1,79 mld euro rok wcześniej.
Producent samochodów potwierdził swoje prognozy na 2026 r., w tym przychody netto w wysokości około 7,5 mld euro i skorygowany zysk operacyjny w wysokości co najmniej 2,22 mld euro.
Akcje Ferrari (RACE) były notowane na poziomie około 347 USD za sztukę, co przy kapitalizacji rynkowej wynoszącej około 86 mld USD odpowiadało wskaźnikowi P / E na poziomie około 33 i stopie dywidendy na poziomie około 1,2%. Według danych Wall Street, spółka nadal miała byczy konsensus: mediana 12-miesięcznej ceny docelowej wynosiła około 475 USD, z przedziałem od około 406 do 572 USD w zależności od poszczególnych domów.
Vigna wielokrotnie podkreśla trzy filary: ekskluzywność (ograniczona podaż), atrakcyjność marki i zdyscyplinowaną produkcję. Na tym ma opierać się strategia elektryczna - żadnych masowo produkowanych pojazdów elektrycznych, ale drogie, wyjątkowe technicznie egzemplarze z wysokimi marżami.
Hazard w czasach elektrycznej niepewności
Kiedy marka, która zdefiniowała ideę "ryczącego" supersamochodu spalinowego, wprowadza na rynek pięciomiejscowego, w pełni elektrycznego sedana i twierdzi, że napęd elektryczny był warunkiem koniecznym do stworzenia takiego samochodu, wysyła silny sygnał do całej branży.
Ferrari argumentuje, że:
pięciomiejscowy sedan z ponad 1000 koni mechanicznych, indywidualnie sterowanymi silnikami przy każdym kole, aktywnym zawieszeniem i tylnym układem kierowniczym byłby praktycznie niemożliwy do zbudowania z silnikiem spalinowym w takiej kombinacji mocy, prowadzenia i przestrzeni
napęd elektryczny jest nie tylko "wystarczający", ale w niektórych segmentach może być lepszy niż rozwiązanie spalinowe pod względem dynamiki i kontroli.
Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że jest to ryzyko: Carando otwarcie przyznał, że część bazy klientów pokocha Luce, a część go znienawidzi. W czasach, gdy konkurenci wycofują się z pojazdów elektrycznych i spisują na straty miliardy dolarów, jest to zakład pod prąd - ale to właśnie często robiło Ferrari w przeszłości, a jego wpływ na kulturę motoryzacyjną zawsze był znacznie większy niż sama wielkość sprzedaży.