Dziś rynki w zasadzie reagują na jedną rzecz: że być może rysuje się porozumienie z Iranem, ale nikt nie wie, kiedy ruch przez Cieśninę Ormuz naprawdę się rozpocznie.
Wojna w Iranie przez prawie trzy miesiące trzyma świat za gardło z powodu drogich paliw i obaw o inflację — teraz jednak nadchodzi ostrożna ulga, ponieważ mówi się o możliwym porozumieniu, które z czasem ponownie otworzyłoby Ormuz, którym przed konfliktem przepływała około jedna piąta światowej ropy i LNG. Euforię jednak hamuje właśnie to, że nikt nie zna daty: dopóki nie będzie jasne, kiedy tankowce przez cieśninę wrócą do normy, nerwowość wokół cen energii i kosztów dla firm i gospodarstw domowych pozostanie wysoka.
Bulios Black
Ten użytkownik ma dostęp do ekskluzywnych treści, narzędzi i funkcji platformy Bulios dzięki swojej subskrypcji.
Wydaje mi się, że nie chcą się dogadać (obie strony), a jeśli Irańczycy będą ciągle żądać reparacji, to dla USA będzie to całkowita strefa „no-go”.
W każdym razie brak porozumienia w praktyce sprzyja też Chinom, które zamiast statkami przewożą towary koleją i mają idealne warunki, by przetestować powiązania USA z Tajwanem.
Byłam ostrożna wobec tej „umowy tuż przed zawarciem”. W ciągu ostatniego miesiąca kilkakrotnie mówiono o możliwym zakończeniu wojny i ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz: pod koniec kwietnia irańska propozycja, na początku maja kolejne optymistyczne wypowiedzi, potem odrzucenie warunków i teraz znów „prawie gotowa” umowa.