Trump postanowił nie kontynuować wielkich kampanii bombardowań, lecz „dokręcić śrubę” poprzez gospodarkę – według WSJ US Navy ma długoterminowo blokować statki płynące do i z irańskich portów, nawet jeśli same walki na jakiś czas ucichną. W praktyce oznacza to, że konflikt może przybrać formę przewlekłej blokady morskiej: USA będą dalej dusić irański eksport ropy, podczas gdy Iran utrzymuje cieśninę Ormuz zamkniętą niemal dla całego innego ruchu, więc kluczowe wąskie gardło naftowe pozostaje de facto sparaliżowane, a rynek żyje w permanentnej niepewności, czy i kiedy przepływ tankowców wróci do normy.

Udostępnij

Mój typ — będzie tak: Ponieważ prostego rozwiązania nie ma, a jedyne, które mogłoby sprawę rozwiązać, ma jednak wiele „ALE” i daleko mu do niezawodności, będzie dokładnie tym, czego Donald przysięgał, że nie zrobi (podejmować się wojny). Zatem stanie się to, czego USA najmniej chciały — będzie musiała nastąpić pełna inwazja, podobnie jak kiedyś na Irak. To jednak niezwykle kosztowna sprawa i tak jak Donald chciałby przerzucić część kosztów na UE (gdy zaangażował się w konflikt z Izraelem, UE i NATO o zdanie nie pytał), tak i teraz będzie chciał to zrobić, ale jeśli niewybrani biurokraci UE mają choć trochę tego, co nazywa się „jajami”, porządnie dopieką Donaldowi i Republikanom i wszystkie ich sztuczki z cłami oraz wszystko, co nazywają MAGA (w rzeczywistości to nic innego jak próba, żeby wszyscy poza nimi zapłacili rachunek za problemy USA), zostanie zmiatane ze stołu.

Ropa znowu rośnie, a akcje spadają. W takich warunkach akcje nigdy nie będą znacząco rosnąć, więc mam nadzieję, że Trump coś zmieni i znów rozpoczną się negocjacje.

To dokładnie to, czego nikt nie chce, niepewność i sytuacja, która może się w każdej chwili pogorszyć. Idealnie byłoby kolejne zawieszenie broni.

Menu StockBot
Tracker
Upgrade