Jeszcze niedawno strategia Intela, by wejść w rolę globalnego foundry, była dla wielu inwestorów przykładem tego, jak nie robić transformacji: utrata przewagi technologicznej, spadające marże i gigantyczne nakłady na fabryki, które latami nie przekładały się na istotne przychody z klientów zewnętrznych. Dziś obraz jest bardziej wielowymiarowy. Intel Foundry Services działa jako osobna jednostka „systems foundry” z przychodami rzędu niespełna 18 mld dol. z rynku wewnętrznego i zewnętrznego, portfelem zamówień przekraczającym 15 mld dol. i pierwszą falą klientów – od hiperskalerów chmurowych i projektantów układów AI po instytucje rządowe.

Jednocześnie rachunek wciąż jest daleki od ideału. Segment foundry generuje głębokie straty operacyjne, liczone w wielu miliardach dolarów rocznie, ponieważ Intel rampuje zaawansowane węzły, takie jak 18A, i realizuje program inwestycji fabrycznych szacowany łącznie na ponad 100 mld dol. w USA i Europie. Finansowy cel jest jasny: około 40% marży brutto…