W dyskusjach o sztucznej inteligencji widzimy głównie wykresy mocy obliczeniowej i tempo rozwoju modeli, a niemal w ogóle nie mówi się o fizycznej warstwie, która to wszystko unosi: o przełącznikach sieciowych, serwerach, rackach i okablowaniu budującym kręgosłup centrów danych. Właśnie tu działa firma, która zaczynała jako spółka‑córka IBM, a w ostatniej dekadzie przeobraziła się w jednego z kluczowych dostawców infrastruktury dla centrów danych AI, montując na zlecenie hyperskalerów, producentów chipów i sektora obronnego kompletne systemy zamiast budować rozpoznawalny konsumencki brand.

Jej przychody wzrosły w ciągu czterech lat z ok. 5,6 mld do ponad 12 mld dol., zysk netto rósł w tempie kilkudziesięciu procent rocznie, a zwrot z zainwestowanego kapitału przesunął się w rejony typowe raczej dla spółek software’owych niż dla klasycznej produkcji.
Najważniejsze punkty analizy
W ciągu ostatniej dekady firma zmieniła się z tradycyjnej fabryki montażowej EMS w partnera inżynieryjnego dla…