Po kilku latach, w których narracja o AI w Microsofcie kręciła się głównie wokół wyłącznego partnerstwa z OpenAI, firma wyraźnie przesuwa środek ciężkości. Szef jednostki Microsoft AI, Mustafa Suleyman, mówi dziś otwarcie o celu, by do 2027 roku spółka miała własne, duże modele tekstowe, obrazowe i dźwiękowe na poziomie światowej czołówki, tak aby Copilot i usługi Azure mogły w razie potrzeby działać w pełni na „domowym” stacku.

Nie oznacza to jednak końca sojuszu z OpenAI. Zaktualizowana w październiku 2025 roku umowa daje Microsoftowi około 20–30 procentowy udział ekonomiczny w OpenAI, przedłuża licencję na kluczowe IP i modele do 2032 roku oraz zakłada, że OpenAI wyda w najbliższych latach około 250 miliardów dolarów na moc obliczeniową w Azure – de facto gigantyczne, wieloletnie zamówienie na chmurę. Konstrukcja partnerstwa była celowo ułożona tak, by obie strony mogły rozwijać własne inicjatywy, nie zrywając rdzenia współpracy, dzięki czemu Microsoft może jednocześnie hedgować ryzyko technologiczne i cementować swoją pozycję jako główny beneficjent komercjalizacji modeli OpenAI.
Nowa umowa z OpenAI: mniej zależności, więcej swobody
Nowa umowa zmienia dotychczasowe relacje. Microsoft zachowuje znaczący mniejszościowy udział w OpenAI i dostęp do swoich modeli, ale nie jest już "obowiązkowym" wyłącznym dostawcą mocy obliczeniowej. Kluczowe są trzy punkty:
Microsoft $MSFT ma prawa licencyjne do korzystania z modeli i produktów OpenAI do 2032 roku, w tym tych, które ostatecznie powstaną po osiągnięciu ogólnej sztucznej inteligencji.
OpenAI zobowiązało się do przejęcia ogromnego pakietu usług Azure w nadchodzących latach, gwarantując Microsoft długoterminowe przychody z chmury.
Obie strony wyraźnie uwolniły swoje ręce, aby opracować własne, konkurencyjne modele - więc Microsoft nie jest już tylko "pakowaniem" technologii OpenAI do swoich produktów, ale może konkurować o najnowocześniejszą sztuczną inteligencję.
To właśnie Suleyman identyfikuje jako kluczowy warunek wstępny: upewnienie się, że partnerstwo z OpenAI pozostaje, ale także posiadanie potwierdzonego umową prawa do pójścia własną drogą, jeśli jest to strategicznie korzystne.
Pierwsze niestandardowe modele: transkrypcja mowy, głos i obrazy
Najbardziej oczywistym dowodem na to, że nie chodzi tylko o marketing, jest nowo wprowadzony model zamiany mowy na tekst. Microsoft twierdzi, że jego system osiąga znacznie niższy poziom błędów niż wcześniej powszechnie stosowane rozwiązania OpenAI i innych konkurentów, przy jednoczesnym niższym zapotrzebowaniu na moc obliczeniową. Jest to ważne dla każdego, kto chce masowo transkrybować połączenia - od linii obsługi klienta po domy mediowe.
Oprócz tego firma udostępniła również własne modele produkcji głosu i obrazu do powszechnego użytku komercyjnego. Daje to jasno do zrozumienia, że w tych segmentach nie chce polegać wyłącznie na zewnętrznych partnerach. Z punktu widzenia użytkowników Microsoft 365, Azure i innych produktów oznacza to, że nie jest to już tylko OpenAI działające "pod maską", ale coraz częściej czyste technologie Microsoft.
Ogromne inwestycje w infrastrukturę: ci, którzy chcą mieć własne modele, muszą mieć własną "elektrownię"
Aby realnie konkurować z największymi graczami, Microsoft potrzebuje nie tylko naukowców, ale przede wszystkim mocy obliczeniowej i energii. Dlatego firma znacznie zwiększa inwestycje w centra danych i procesory graficzne, na których trenowane są duże modele. Oczekuje się, że tylko w roku podatkowym 2026 ponad 120 miliardów dolarów zostanie przeznaczonych na infrastrukturę sztucznej inteligencji.
Tymczasem szef Microsoftu Satya Nadella od dawna mówi, że wyścig o sztuczną inteligencję to nie tylko liczba chipów, ale także ich efektywne wykorzystanie i koszt energii. Dlatego Microsoft inwestuje również w optymalizację swoich modeli, aby wykonywać więcej pracy przy mniejszym zużyciu zasobów obliczeniowych. Dotyczy to nie tylko szkoleń, ale co ważniejsze codziennych operacji - im tańsze jest pojedyncze zapytanie modelu, tym łatwiej jest sztucznej inteligencji opłacać się w rzeczywistych zastosowaniach.
Partnerstwo trwa, ale strategia AI się rozszerza
Pomimo wszystkich zmian, Microsoft publicznie przedstawia partnerstwo z OpenAI jako silne i długoterminowe. Produkty OpenAI nadal działają w chmurze Azure, a Microsoft jest głęboko zintegrowany z ich ofertą. Różnica polega na tym, że szefowie w Redmond nie chcą już, aby cała historia AI firmy opierała się na OpenAI.
Nowy kierunek to raczej "multi-model": modele OpenAI, własne modele Microsoftu i modele innych firm mogą działać obok siebie w ramach jednej usługi. Firma będzie podejmować decyzje w oparciu o to, który system najlepiej nadaje się do danego zadania - czasami będą to wysokiej klasy modele ogólnego przeznaczenia, czasami będą to wyspecjalizowane, tańsze i szybsze warianty.
Sztuczna inteligencja w różnych produktach: Copilot jako brama
Jednocześnie Microsoft kontynuuje rozwój sztucznej inteligencji w całym swoim portfolio. Copilot w Office, Windows i innych aplikacjach staje się główną twarzą nowej strategii. Stopniowo przekształca się z oryginalnego "asystenta" w narzędzie, które może proaktywnie wykonywać zadania i pracować w różnych usługach - na przykład znajdować potrzebne dokumenty, przygotowywać analizy lub automatycznie rozwiązywać proste żądania klientów.
Jak dotąd, to mniejszość użytkowników płaci dodatkowo za Copilota, ale to właśnie tutaj Microsoft widzi ogromną przestrzeń do wzrostu. Każdy dodatkowy punkt procentowy w adopcji wśród setek milionów użytkowników Microsoft 365 oznacza miliardy dodatkowych przychodów rocznie. Połączenie zastrzeżonych modeli, silnej chmury i głębokiej integracji z codziennymi narzędziami daje firmie szansę nie tylko na bycie "dostawcą komponentów AI", ale głównym interfejsem, za pośrednictwem którego firmy i osoby fizyczne wchodzą w interakcję ze sztuczną inteligencją.