Ostatecznie doświadczyliśmy ładnej zmienności, choć na początku na to nie wyglądało. A o czym właściwie mówię?
Po ogłoszeniu podwyżki stóp procentowych, wczoraj o 20:00, rynki były spokojne. Wszyscy oczekiwali podwyżki, a była już ona uwzględniona w cenach.
Późniejsza konferencja prasowa, która rozpoczęła się o 20:30, posłała jednak rynki wyraźnie w dół. Indeks S&P 500 tracił w pewnym momencie 0,8%. Dzień zamknął się jednak ze stratą pół procenta.
Przewodniczący banku centralnego Kewin Warsh dał do zrozumienia, że zapewni stabilność cen. Nie ugnie się przed Trumpem, nie ugnie się przed wyższymi kredytami hipotecznymi itd. Po prostu będzie nadal podnosił stopy, gdy uzna to za stosowne. Tego rynki wcale nie chciały słyszeć.
Kiedy jednak dziś rano patrzę na kontrakty terminowe, indeksy wracają. W nocy S&P zyskuje 0,6%. Co prawda nie odrobił jeszcze wczorajszego szczytu, ale rynek na razie odrzuca niższe ceny. Zobaczymy, dokąd dotrzemy do końca tygodnia. Kluczowe wsparcie nadal pozostaje na poziomie 7 600 punktów.
Jeśli interesuje was, dlaczego akurat tam, dołączcie dziś o 19:00 do streamu Buliosu, gdzie będziemy analizować analizę techniczną.