Orlen $PKN.WA musi teraz naprędce szukać ropy gdzie indziej, bo z powodu problemów z saudyjskimi dostawami wypadła mu część zaopatrzenia. Saudajska Aramco dostarcza Orlenowi około 40% ropy, więc to nie jest wcale mała sprawa. Firma już według Reutera bierze więcej ropy z Morza Północnego i zamawia też dostawy z USA, Kazachstanu, Algierii czy Gujany.
A właśnie tutaj może się krótkoterminowo otworzyć przestrzeń dla innych producentów. Jeśli europejskie rafinerie będą musiały zastępować saudyjską ropę, mogą na tym skorzystać np. Equinor, Aker BP, Shell, TotalEnergies czy ConocoPhillips, czyli firmy z wydobyciem na Morzu Północnym. Norwegia zresztą nadal forsuje nowe licencje wydobywcze i o kolejne bloki tam w tym roku znów konkuruje duża część tych graczy.
Jednocześnie mogą na tym skorzystać amerykańscy eksporterzy ropy, jeśli część europejskiego popytu przeniesie się przez Atlantyk. Orlen ma już według kilku źródeł tankowce z USA w drodze do Gdańska.
Więc podczas gdy dla Orlenu to komplikacja, dla części producentów spoza Bliskiego Wschodu może to oznaczać wyższy popyt i lepsze ceny za baryłki.
Które firmy naftowe waszym zdaniem mogłyby najwięcej skorzystać na dłuższej przerwie w dostawach z Arabii Saudyjskiej? Macie jakieś spółki naftowe w portfelu?