Kanał Artykuły Screener

4 najtańsze ETF-y na amerykański rynek

KJ
Kryštof Jáně
· · 13 min czytania

Inwestowanie indeksowe świętuje w tym roku 50 lat, a walka o najniższą opłatę zeszła w tym czasie do zaledwie setnych części procenta. Największe fundusze na amerykańskie akcje pobierają dziś za zarządzanie 10 000 dolarów od 2 do 3 dolarów rocznie. Najtańsze ETF-y nie są jednak tak zamienne, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Różnią się śledzonym indeksem, płynnością, historią oraz tym, czy czeski inwestor w ogóle może je kupić. Gdzie kryją się koszty, których nie widać w opłacie, i na co uważać?

Najważniejsze punkty

  • Najtańsze ETF-y kosztują zaledwie od 2 do 3 dolarów rocznie na każde 10 000 dolarów. Przy tak niskich opłatach zaczynają jednak decydować zupełnie inne koszty.

  • Różnica między 0,02% a 0,03% może być praktycznie nieistotna. Tańszy fundusz nie musi bowiem dokładniej kopiować indeksu ani przynieść wyższego zwrotu.

  • 500 spółek czy ponad 2000? Za tę samą opłatę można kupić dwa różne zakłady na przyszłość amerykańskiego rynku.

  • Porównywarki ETF-ów mogą pokazywać mocno zniekształcone wyniki. Historia niektórych funduszy nie jest bowiem tak porównywalna, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.

  • Dla czeskiego inwestora największy haczyk pojawia się dopiero na końcu. Czterech ekstremalnie tanich funduszy większość europejskich inwestorów detalicznych nie może bowiem kupić bezpośrednio. Jakie są alternatywy?

Kiedy 31 sierpnia 1976 roku powstał pierwszy fundusz indeksowy dla drobnych inwestorów, część Wall Street uważała go za głupotę. Kto zadowoliłby się średnią rynkową?

Dziś, czyli 50 lat później, inwestowanie pasywne jest najsilniejszym nurtem całej branży. Amerykańskie ETF-y według danych ETFGI przyciągnęły w pierwszych 7 miesiącach 2026 roku rekordowe 1,23 biliona dolarów napływów netto, a sierpień kolejne około 180 miliardów. Wraz z ilością pieniędzy rośnie presja na cenę. Najtańsze fundusze na amerykańskie akcje pobierają dziś od 0,02% do 0,03% rocznie.

Kosztowość funduszu (expense ratio, w Europie oznaczana jako TER) to jedyna pozycja, którą inwestor ma pewną. Zwrotu nikt nie zagwarantuje, opłata jest pobierana co roku od całego majątku. Gdy jednak opłaty spadną do setnych procenta, o końcowym wyniku zaczynają decydować inne rzeczy: jaki indeks śledzi fundusz, jak dokładnie go kopiuje, jak jest płynny i czy dla konkretnego inwestora jest w ogóle dostępny.

Otoczenie rynkowe dodaje temu wagi. Indeks S&P 500 utrzymuje się około 2% poniżej historycznego maksimum, fundusze na niego wykazują wskaźnik ceny do zysków około 26–27, a rentowności długich amerykańskich obligacji wzrosły do najwyższych poziomów od około 20 lat. Przy takiej wycenie warto pilnować każdej pozycji, na którą można mieć wpływ. Niniejsza analiza porównuje 4 fundusze z najniższego poziomu cenowego amerykańskiego rynku, 2 na indeks S&P 500 i 2 na cały amerykański rynek akcji.

Bulios Black

Doczytaj cały artykuł

A do tego zapytasz StockBota, co to oznacza dla twoich własnych akcji.

Co to oznacza dla moich akcji?
Odblokuj odpowiedź StockBota

Członkostwo Black: analizy, screener, newslettery i nieograniczony StockBot.

4.45 · +200K inwestorów w społeczności

Używamy niezbędnych plików cookie do działania strony oraz opcjonalnych analitycznych plików cookie do pomiaru ruchu. Zobacz naszą Politykę prywatności.