Lululemon $LULU ma za sobą kolejne rozczarowujące wyniki, a akcje spadają dziś o około 17%. Od początku roku są już na minusie ponad 40%, a od początku 2025 roku nawet prawie 70%.
Problem prawdopodobnie nie polega już tylko na tym, że ludzie mniej wydają na drogie ubrania. Moim zdaniem Lululemon zaczyna się głównie zmagać z tym, że jego marka nie jest już tak silna jak kilka lat temu, a klienci mają znacznie większy wybór. Dużo przestrzeni odbierają mu na przykład Alo Yoga czy Vuori.
Widać to dość dobrze na samych legginsach, na których Lululemon w dużej mierze zbudował swój sukces. Ich sprzedaż w ostatnim kwartale spadła o około 20%, a przychody w Ameryce obniżyły się o 8%.
Firma z tego powodu ponownie obniżyła prognozy i na cały bieżący rok oczekuje teraz spadku przychodów o 5 do 7%. Jeszcze kilka miesięcy temu zakładała maksymalnie jednoprocentowy spadek.
Teraz wiele będzie zależeć od nowej CEO Heidi O'Neill, która przechodzi z Nike i obejmuje stery już w przyszłym tygodniu. Otrzymuje jednak firmę w momencie, gdy będzie musiała ponownie zaproponować produkty, które ludzie naprawdę zechcą nosić, a przede wszystkim uczynić Lululemon znowu nieco bardziej interesującą marką.
Po takim spadku $LULU wydaje mi się w każdym razie interesujące przynajmniej do obserwacji. Pytanie, czy kupuje się dobrą markę w przejściowych problemach, czy markę, która po prostu straciła część swojego uroku, podobnie jak ma to miejsce w przypadku Nike.
Czy ktoś z Was śledzi Lululemon? Czy po takim spadku rozważalibyście zakup?