Te 4 ETF mają najniższe opłaty
Opłata to jedyny składnik przyszłego zwrotu, który inwestor zna z góry z całkowitą pewnością. Na rozwój rynku nie masz wpływu, na koszty funduszu – tak. Nie tylko dlatego walka o najtańsze indeksowe ETF stała się jedną z najzacieklejszych na Wall Street, a różnice między największymi funduszami skurczyły się do setnych procenta. Ale nawet te setne po trzydziestu latach decydują o dziesiątkach tysięcy dolarów. Przyjrzeliśmy się czterem najbardziej obserwowanym amerykańskim indeksowym ETF i ich strukturze opłat.

Najważniejsze punkty
Opłaty odgrywają kluczową rolę przy wyborze funduszu. Po 30 latach mogą jednak oznaczać dziesiątki tysięcy dolarów.
Ten sam indeks, niemal identyczny portfel, ale inny końcowy wynik. Decydują szczegóły, których większość inwestorów przy zakupie nawet nie zauważa.
Dlaczego inwestorzy wciąż trzymają setki miliardów dolarów w droższym ETF, skoro istnieją tańsze alternatywy? Odpowiedź nie jest tak prosta jak sama opłata. Czy warto?
500 największych firm czy cały amerykański rynek? Za praktycznie tę samą cenę można uzyskać dwie różne ekspozycje, a różnica zaczyna się też ujawniać w wynikach.
Najtańszy ETF w naszym porównaniu kosztuje tylko 0,03 % rocznie.
Koszty funduszu, oznaczane jako TER lub expense ratio, są odejmowane na bieżąco od aktywów funduszu. Nie zobaczysz ich jako pozycji na wyciągu, ponieważ automatycznie odzwierciedlają się w cenie jednostki. Właśnie dlatego wielu drobnych inwestorów je lekceważy. O wynikach rynku toczą się niekończące się debaty, ale opłata to pewnik, który działa każdego dnia, niezależnie od tego, czy akcje rosną, czy spadają.
Setne procenta, które zmieniają się w miliony
Różnica między 0,03 % a 0,0945 % rocznie wygląda na papierze nieistotnie. Przy inwestycji 100 000 dolarów w pierwszym roku to różnica około 65 dolarów. Ale opłaty nie płaci się raz, płaci się ją co roku od rosnącej wartości aktywów, a jednocześnie inwestor traci też zwrot, który wygenerowałyby zaoszczędzone pieniądze. Przy rocznym zwrocie brutto 7 % z pierwotnych 65 dolarów po trzydziestu latach robi się różnica około 13 500 dolarów, czyli ponad 13 % pierwotnej inwestycji.
Ten efekt pokazuje, dlaczego opłaty w dużych funduszach indeksowych w ciągu ostatniej dekady spadły niemal do zera. Emitenci zrozumieli, że w produkcie, który kopiuje ten sam indeks i trzyma te same akcje, cena jest praktycznie jedynym parametrem, którym można konkurować. Efektem jest stan, w którym najtańsze amerykańskie ETF na szeroki rynek kosztują mniej niż pięć dolarów rocznie za każde 10 000 dolarów inwestycji.
Koszty funduszu to nie to samo, co całkowity koszt posiadania. Na realny wynik wpływa też spread między ceną kupna i sprzedaży, odchylenie funduszu od indeksu, efektywność opodatkowania dywidend, a u czeskiego inwestora dodatkowo ryzyko walutowe i opłaty brokera.