Muszę przyznać, że ten kwartał Ondas $ONDS naprawdę mnie jako fana ucieszył – a mówię to, starając się zachować krytycyzm. Przychody 83,8 mln dolarów przy wzroście rok do roku ponad trzynastokrotnym, nowe zamówienia około 175 mln i backlog wspięty na 757 mln to już nie „opowieść o fajnym dronie”, to realne liczby operacyjne. I przede wszystkim: firma podniosła całoroczną prognozę do 525–550 mln, co jest konkretnym, mierzalnym zobowiązaniem, a nie tylko marzeniem do prezentacji. Dla mnie to potwierdza tezę, którą trzymałem od początku w przypadku Ondas – że powstaje tu coś strukturalnie interesującego, przejście od tytułu koncepcyjnego do platformy autonomicznej obrony, napędzane akwizycjami takimi jak DZYNE i Cyberhawk oraz rozruchem izraelskich projektów. Counter-UAS jest dziś po prostu jednym z najszybciej rosnących zakątków obronności i Ondas trafił w niego we właściwym momencie.
Ale właśnie dlatego, że zależy mi na tej firmie, nie pozwolę sobie wyłączyć myślenia. Wysoka wycena, trwające straty i groźba dalszego rozwadniania akcjonariuszy są nadal na stole i nie są to przypisy. Świetny backlog to nie to samo co zapłacony przychód, a szybki wzrost z małej bazy potrafi wyglądać wspanialej, niż wygląda rzeczywistość marż i przepływów pieniężnych. Moja szczera opinia: teza się trzyma, a egzekucja na razie zaskakuje pozytywnie, co jest dokładnie tym, co chciałem zobaczyć – ale to wciąż wysoce ryzykowna, zmienna pozycja, którą trzymałbym raczej mniejszą i z chłodną głową. Decydujące będzie to, co firma sama podkreśliła: czy zamówienia zamieni w dostarczone przychody, czy wzrosną przepływy pieniężne i przede wszystkim czy zacznie się rysować droga do zysku.