4 ETF z stopą dywidendy powyżej 3%, które w tym roku pokonują S&P 500 również wzrostem ceny
Fundusze dywidendowe przeżywają w 2026 roku boom. Rotacja z drogich akcji technologicznych do spółek wartościowych wyniosła niektóre dywidendowe ETF-y na historyczne maksima, a ich całkowity zwrot po raz pierwszy od lat wyprzedził szeroki rynek. Jednak ten wzrost cen obniżył ich stopy dywidendy i granica 3% z wygodnej pewności stała się granicą, na którą już tylko nieliczne fundusze są w stanie się wspiąć. Które cztery fundusze nadal ją spełniają i mają potencjał, aby ewentualnie jeszcze zwiększyć dywidendę?

Najważniejsze punkty
Dywidendowe ETF-y w tym roku pokonują S&P 500, a niektóre zarobiły ponad 30%. Jednak właśnie ich nadzwyczajny wzrost stworzył problem, który może zasadniczo zmienić ich atrakcyjność.
Fundusz z najwyższą dywidendą wypadł długoterminowo najgorzej. Z kolei ten z najniższą stopą zwrotu przyniósł inwestorom najlepsze zyski. Różnica nie jest przypadkowa – stoi za nią sposób, w jaki poszczególne fundusze wybierają akcje.
Podawana stopa dywidendy nie musi być tym, co inwestor faktycznie otrzymuje. W przypadku jednego z funduszy tegoroczne zmiany spowodowały nawet, że powszechnie wyświetlana stopa praktycznie nie opisuje już obecnej rzeczywistości.
Jeden z funduszy wygląda na zdywersyfikowany dywidendowy ETF, w rzeczywistości jest jednak niemal w połowie zakładem na dwa sektory. W innym z kolei sama metodologia systematycznie przyciąga akcje, które znalazły się pod presją.
Największą konkurencją dla dywidendowych ETF-ów nie są dziś inne akcje, lecz obligacje. Stopa wolna od ryzyka wzrosła tak wysoko, że większość porównywanych funduszy oferuje niższy bieżący dochód nawet przed uwzględnieniem podatku.
W całej analizie idziemy znacznie dalej niż tylko sama stopa dywidendy. Porównujemy fundusze pod względem wyników, opłat, wyceny, ryzyka, składu portfela, koncentracji największych pozycji oraz trwałości dywidend. Nie brakuje przejrzystych tabel, wykresów ani porównań z szerszym rynkiem i alternatywami, które dziś oferują ponad 4% praktycznie bez ryzyka akcyjnego. Pokazujemy również, dlaczego powszechnie podawana stopa dywidendy może być myląca i ile inwestorowi faktycznie zostaje po opłatach i opodatkowaniu. Wynikiem nie jest tylko lista czterech ETF-ów, ale kompletne porównanie tego, za co inwestor w każdym funduszu faktycznie płaci i jaki kompromis podejmuje w zamian za wyższą dywidendę.
Po kilku latach, gdy strategie wartościowe i dywidendowe wyraźnie odstawały od sektora technologicznego, kapitał zaczął przesuwać się w przeciwnym kierunku. Fundusz Schwab U.S. Dividend Equity ETF w tym roku pokonał zarówno indeks S&P 500, jak i Nasdaq 100, jego aktywa przekroczyły 100 miliardów dolarów, a cena porusza się w pobliżu historycznego maksimum. Podobny obraz dotyczy również innych dużych funduszy dywidendowych.
Ten rozwój ma jednak nieprzyjemny efekt uboczny. Stopę dywidendy oblicza się jako iloraz wypłaconych dywidend i ceny funduszu. Jeśli ceny rosną szybciej niż dywidendy, stopa automatycznie spada, nawet gdy spółki bazowe wypłacają coraz więcej pieniędzy. Grupa funduszy, które jeszcze rok temu oferowały 4% i więcej, dziś tłoczy się wokół 3%.
Wybraliśmy cztery duże amerykańskie fundusze dywidendowe, które nadal spełniają tę granicę i jednocześnie należą do najbardziej płynnych instrumentów tego rodzaju na świecie. Każdy z nich opiera swoją stopę zwrotu na zupełnie innej konstrukcji portfela, co przejawia się nie tylko w wysokości dywidendy, ale przede wszystkim w ryzyku, jakie ponosi inwestor.