Wysoka dywidenda, załamane zyski. Czy chemiczny gigant znów jest okazją?
Inwestorzy dywidendowi pokochali sektor chemiczny na całą dekadę. Firmy produkujące tworzywa sztuczne i podstawowe chemikalia wypłacały wysokie i niezawodnie rosnące zyski, ponieważ ich produkty są potrzebne praktycznie w każdej branży, od motoryzacji przez budownictwo po opakowania do żywności. Ten wizerunek „nudnego, ale stabilnego” biznesu rozpadł się od 2023 r.

Najważniejsze punkty
Firma w lutym 2026 r. obniżyła kwartalną dywidendę o połowę do 0,69 dolara na akcję, kończąc piętnaście lat nieprzerwanego wzrostu wypłat.
Skorygowany zysk na akcję w drugim kwartale 2026 r. osiągnął 4,30 dolara, o 29 procent powyżej szacunków analityków na poziomie 3,33 dolara.
Przychody w drugim kwartale 2026 r. osiągnęły 9,18 miliarda dolarów, o 20 procent więcej rok do roku dzięki wyjątkowo wysokim marżom po zakłóceniach dostaw z Bliskiego Wschodu.
Dług netto wynosi 11,7 miliarda dolarów, co przy ratingu BBB od S&P z perspektywą negatywną plasuje firmę przy dolnej granicy poziomu inwestycyjnego.
Stopa dywidendy po cięciu wynosi 4,68 procent rocznie, czyli wciąż powyżej średniej rynkowej, ale mniej więcej o połowę niżej niż przed lutową obniżką.
Marże gigantów petrochemicznych spadły do wieloletniego minimum. W Europie w ciągu ostatnich trzech lat trwale zamknięto ponad trzydzieści milionów ton rocznej zdolności chemicznej, czyli około dziewięciu procent całego rynku kontynentalnego. Dziewięć krakerów etylenowych, co stanowi około jedną szóstą europejskich zdolności, już stało lub przygotowywało się do odstawienia. Firmy, które przez dziesięciolecia płaciły rosnące dywidendy, nagle musiały tłumaczyć inwestorom, dlaczego przepływy pieniężne nie wystarczają nawet na ich utrzymanie.
Następnie, pod koniec lutego 2026 r., nadszedł szok, którego nikt się nie spodziewał. Konflikt zbrojny między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Iranem zamknął na kilka tygodni cieśninę Ormuz, przez którą normalnie przepływa jedna piąta światowej ropy i jedna czwarta skroplonego gazu ziemnego. Nagle zniknęło z rynku piętnaście milionów ton bliskowschodniej zdolności petrochemicznej rocznie, a kolejne dziesiątki milionów ton w Azji znalazły się bez surowców. Ceny tworzyw sztucznych i podstawowych chemikaliów wystrzeliły w górę, a firmy, które jeszcze rok temu walczyły o przetrwanie, ogłaszały rekordowe kwartalne marże.