4 największe ETF-y na sektor wydobywczy, które wypłacają dywidendę
Sektor wydobywczy należy w 2026 roku do najbardziej rozbieżnych na rynku akcji. Podczas gdy miedź i metale przemysłowe ciągną w górę popyt ze strony centrów danych i infrastruktury energetycznej, producenci złota tracą dziesiątki procent po styczniowym rekordzie. Cztery największe górnicze ETF-y na rynku amerykańskim przynoszą więc inwestorom w tym roku zupełnie odmienne wyniki, mimo że wszystkie mieszczą się w tej samej szufladzie sektorowej. Czym się od siebie różnią i co ich rozbieżna stopa zwrotu mówi o dzisiejszym cyklu surowcowym?

Najważniejsze punkty
Metale szlachetne reagują na stopy procentowe i politykę pieniężną, przemysłowe – na infrastrukturę i centra danych. W tym roku idą w przeciwnych kierunkach, różnica wynosi około 25 punktów procentowych.
Stałe koszty kopalni sprawiają, że spółka wydobywcza porusza się wielokrotnie szybciej niż cena metalu. Tegoroczna strata funduszu na metale szlachetne jest dwukrotnością spadku samego metalu.
Fundusz z 255 pozycjami w portfelu ma jedną czwartą aktywów w dwóch firmach. Decyduje metodyka ważenia, a nie liczba składników.
Zyski pochodzą z rekordowych cen metali. Przeciętny roczny zwrot wszystkich czterech funduszy od początku istnienia wynosi od 4,6 do 5,8%.
Spółki wydobywcze często wrzuca się do jednego worka. W rzeczywistości istnieją między nimi ogromne różnice. Firma wydobywająca złoto kieruje się zupełnie inną historią niż producent miedzi czy stali. Każdą z nich napędzają inne siły makroekonomiczne, inne ceny surowców i często również inne ryzyka. Właśnie dlatego wybór pojedynczych akcji w tym sektorze bywa trudny. Nie wystarczy śledzić jedynie ceny surowca; trzeba też brać pod uwagę koszty wydobycia, wielkość rezerw, żywotność kopalń czy ryzyko polityczne krajów, w których spółki działają. Górnicze ETF-y stanowią zatem najprostszy sposób, aby postawić na cały sektor bez konieczności analizowania każdej pojedynczej akcji.
Różnorodność w pełni ujawnia się w tym roku. Podczas gdy producenci złota reagują głównie na stopy procentowe, inflację i politykę pieniężną banków centralnych, producenci metali przemysłowych są znacznie bardziej wrażliwi na wzrost gospodarczy, budowę infrastruktury czy inwestycje w centra danych i elektryfikację. W rezultacie dwie spółki z tej samej branży mogą w tym samym roku odnotować zupełnie odmienne stopy zwrotu.
Najlepiej widać to na przykładzie rozwoju samych surowców. Złoto wspięło się 29 stycznia 2026 roku na historyczny szczyt powyżej 5 597 dolarów za uncję, od którego następnie straciło około 28%. Głównym powodem była zmiana oczekiwań co do amerykańskich stóp procentowych. Fed pod przewodnictwem Kevina Warsha utrzymał stopy w przedziale 3,50–3,75%, a rynek zaczął wyceniać możliwość ich dalszej podwyżki. Wyższe stopy procentowe tradycyjnie zmniejszają atrakcyjność złota, ponieważ samo nie przynosi żadnego dochodu.
W zupełnie przeciwnym kierunku podążyła na przykład miedź. Pod koniec lipca handlowano nią w okolicach 6,44 dolara za funt, co oznaczało wzrost rok do roku o około 46%. Za zwyżką stoi splot kilku czynników: długoterminowo rosnący popyt na elektryfikację i sztuczną inteligencję, rekordowe inwestycje w centra danych, ograniczona podaż oraz ryzyko zakłóceń w wydobyciu w Chile. Istotną rolę odegrała ponadto amerykańska polityka celna, która zmieniła globalne przepływy miedzi.
Właśnie dlatego warto przyjrzeć się największym górniczym ETF-om. Choć wszystkie należą do tego samego sektora, każdy stawia na inną grupę spółek. Różnice bardzo dobrze pokazują, które części przemysłu wydobywczego obecnie zyskują na trendach makroekonomicznych, a które zmagają się z niekorzystnym otoczeniem.