Spadek o 65%, rekordowe zamówienia i postawienie na kosmos oraz drony
Niektóre akcje nie są inwestycją w klasycznym sensie, ale raczej biletem wstępu do historii, która dopiero się pisze. Ta firma jest właśnie takim przypadkiem. Działa na dwóch z najbardziej ekscytujących rynków współczesności – infrastrukturze kosmicznej i technologiach obronnych – a jej przychody rosną w zawrotnym tempie. Jednocześnie jednak przynosi straty, spala gotówkę, a jej akcje poruszają się jak na kolejce górskiej, w ostatnich tygodniach gwałtownie w dół.

Najważniejsze punkty
Akcje w ciągu kilku tygodni spadły o 65% z maksimum około 24 dolarów, mimo że przychody rosną w tempie ponad 57% rocznie.
Firma ma rekordowe zakontraktowane zamówienia na 498 milionów dolarów, a na każdego dolara przychodów przypadają nowe zamówienia o wartości 1,92 dolara.
Jej panele słoneczne do satelitów kontrolują około 60% swojego rynku i zasilają nawet Międzynarodową Stację Kosmiczną.
W zeszłym roku kupiła producenta dronów bojowych za miliard dolarów, stając się z czysto kosmicznej firmy również graczem w dziedzinie obronności.
Firma na razie nie zarabia, spala około 51 milionów dolarów gotówki rocznie, a liczba jej akcji w ciągu dwóch lat wzrosła z 66 do 199 milionów.
Właśnie to połączenie czyni ją jednym z najbardziej kontrowersyjnych tytułów na rynku. Z jednej strony stoją entuzjaści, którzy widzą w niej przyszłego zwycięzcę gorączki złota wokół kosmosu i obronności – firmę z unikalną technologią i rekordowym portfelem zamówień, której ostatni spadek jest rzekomo najlepszą okazją do wejścia. Z drugiej strony stoją sceptycy, którzy określają ją jako przewartościowaną firmę sprzedającą marzenia i finansującą się drukowaniem coraz nowych akcji kosztem obecnych akcjonariuszy.
Kto ma rację, jeszcze nie wiadomo, i właśnie to jest fascynujące w tej historii. Mowa o firmie, która przechodzi swoją najważniejszą transformację: w zeszłym roku wchłonęła producenta dronów bojowych i przekształciła się z czysto kosmicznej spółki w dualny zakład na kosmos i obronność. Ta transformacja przyniosła jej ogromny wzrost przychodów, ale także miliardowe pozycje księgowe, głębokie straty i zalew nowych akcji.
Pytanie dla inwestora nie brzmi zatem, czy firma działa na atrakcyjnych rynkach. Brzmi ono: czy zdoła przekształcić swoją ekscytującą historię w trwały, dochodowy biznes, zanim zabraknie jej tchu, i czy dzisiejsza zaniżona cena stanowi okazję, czy ostrzeżenie.
Doczytaj cały artykuł o RKLB
A do tego odblokujesz wartość godziwą i kolejne narzędzia
Członkostwo Black: analizy, screener, newslettery i nieograniczony StockBot.