Inwestorzy, mam dla was bombę💥
Revolut został dziś wyceniony na 115 miliardów dolarów! Tyle właśnie wynosi wycena firmy w nowej sprzedaży wtórnej akcji (wyjaśnienie, jak działa ten rynek, znajdziecie na dole posta) i tym samym oficjalnie stał się najcenniejszą prywatną firmą w Europie.
W niecały rok to skok o 53%. Akcje były sprzedawane po 2017 dolarów za sztukę. To jednak tylko liczby, które same w sobie nic nie mówią. Spójrzmy na to w szerszym kontekście. Barclays $BCS ma wartość rynkową około 95 miliardów. Tak więc firma, której główny produkt dziesięć lat temu był jedynie kartą do podróżowania, jest dziś na papierze warta więcej niż jeden z najstarszych brytyjskich banków.
A ta wycena naprawdę cały czas szybuje w górę. W 2024 roku było to 45 miliardów, w listopadzie ubiegłego roku 75, a teraz 115. W ciągu dwóch lat to więcej niż podwojenie.
Mnie jednak bardziej cieszą liczby za rok 2025, bo to one trzymają to wszystko w ryzach.
- Przychody 6 miliardów dolarów, wzrost rok do roku o 46%.
- Zysk przed opodatkowaniem rekordowe 2,3 miliarda, czyli +57%
- Marża wzrosła do 38% z 35%.
A akurat wzrost marży w tak szybko rosnącej firmie prawie się nie zdarza. Zazwyczaj obowiązuje zasada, że firma albo rośnie, albo zarabia. Revolut radzi sobie z oboma tymi rzeczami i jest na plusie już piąty rok z rzędu.
Liczba klientów rośnie w szalonym tempie. Pod koniec roku Revolut miał 68,3 miliona klientów detalicznych, o 30% więcej, tylko w ubiegłym roku przybyło ich 16 milionów. Dziś firma raportuje już ponad 75 milionów.
Za tym wszystkim stoją dwie rzeczy z tegorocznej wiosny. W marcu Revolut w końcu otrzymał pełną brytyjską licencję bankową i jednocześnie złożył wniosek o amerykańską.
No i co wy na to? Wierzycie, że Revolut obroni tę wycenę na giełdzie, czy to nadęta bańka fintechowa? A może sami go używacie, czy pozostajecie przy tradycyjnych bankach? Ja korzystam z Revoluta w podróży i jak dotąd nigdy nie miałem z nim problemu.
Wyjaśnienie
Kiedy firma przeprowadza emisję pierwotną (zazwyczaj podczas IPO lub klasycznej rundy inwestycyjnej), emituje nowe akcje, a pieniądze ze sprzedaży trafiają bezpośrednio do firmy. Firma może je następnie przeznaczyć na rozwój, ekspansję i tym podobne.
Podczas sprzedaży wtórnej nie powstają żadne nowe akcje. Sprzedawane są istniejące akcje. Po prostu zmieniają one właściciela pomiędzy osobami, które już je posiadają. Chodzi tu głównie o pracowników z opcjami i inwestorów, którzy chcą zrealizować część zysków i wreszcie otrzymać gotówkę. Kupują je nowi lub obecni inwestorzy. Pieniądze przepływają między nimi, a firma nie widzi z tego ani dolara. Dlatego nazywa się to również "employee share sale" – to przede wszystkim sposób na zapewnienie płynności osobom wewnątrz firmy, bez konieczności czekania na oficjalne wejście na giełdę.