4 akcje z sektora energetycznego z P/E powyżej 25
Energetyka tradycyjnie jest sektorem niskich wycen. Giganci naftowi przez długie lata handlowani byli przy jednocyfrowych mnożnikach zysku, a inwestorzy tak przyzwyczaili się do taniej energii, że P/E powyżej 25 w tej branży wygląda jak literówka. W tym roku to jednak nie pomyłka. Połączenie słabych zysków z 2025 roku i gwałtownego wzrostu cen akcji po tegorocznym szoku naftowym stworzyło sytuację, w której kilka znanych energetycznych nazw handlowanych jest z wyceną, jakiej spodziewalibyśmy się raczej po spółkach technologicznych. Co za tym stoi i czy to powód do obaw?

Najważniejsze punkty
Trailing P/E powyżej 25 to w energetyce historyczna anomalia; mediana sektora ropy i gazu długoterminowo utrzymuje się w okolicy 15.
Wysokie mnożniki zysku nie są w tych firmach rezultatem oczekiwań wzrostu, ale kombinacji skompresowanych zysków roku 2025 i tegorocznego rajdu cen akcji po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.
W przypadku trzech z czterech firm forwardowe P/E kształtuje się znacząco poniżej wartości trailingowej, co sugeruje, że rynek zakłada gwałtowne odbicie zysków.
Kluczowym ryzykiem pozostaje cena ropy. Gdyby Brent powrócił poniżej 70 dolarów za baryłkę, obecne wyceny szybko straciłyby oparcie.
Gdy inwestor szuka akcji ze wskaźnikiem P/E (cena akcji do zysku na akcję) powyżej 25, zwykle trafia do technologii, software’u lub ochrony zdrowia. Sektor energetyczny tradycyjnie znajduje się na przeciwległym końcu spektrum. Mediana wskaźnika P/E w branży ropy i gazu długoterminowo utrzymuje się w okolicy 15, a w okresach wysokich zysków spada nawet do jednocyfrowych wartości. W tym roku sytuacja jest jednak inna. Czwórka znanych firm energetycznych jest obecnie handlowana z trailingowym (za ostatnie 12 miesięcy) P/E na granicy 25 lub wyraźnie powyżej.
Za tym stanem nie stoi nagła przemiana gigantów naftowych w spółki wzrostowe. Rok 2025 był dla sektora słaby pod względem zysków – ceny ropy przez dużą część roku pozostawały niskie, marże rafineryjne były pod presją, a niektóre firmy dołożyły do tego rozległe jednorazowe odpisy. Zyski za ostatnie 12 miesięcy są więc skompresowane.
Tegoroczna eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i zakłócenia transportu przez Cieśninę Ormuz wystrzeliły cenę ropy Brent momentami powyżej 125 dolarów za baryłkę, a wraz z nią ceny akcji wydobywców. Wysoka cena akcji podzielona przez niski ubiegłoroczny zysk daje więc optycznie ekstremalne P/E.
Właśnie dlatego w energetyce w tym roku ważniejsze niż kiedykolwiek jest rozróżnienie między trailingowym a forwardowym spojrzeniem. Podczas gdy trailingowe P/E spogląda w lusterko wsteczne na słaby rok 2025, forwardowe mnożniki, które uwzględniają oczekiwane zyski przy obecnych cenach ropy, w przypadku niektórych z tych firm kształtują się na jednocyfrowym poziomie. Przyjrzyjmy się poszczególnym historiom bardziej szczegółowo.
Dlaczego P/E w energetyce zachowuje się inaczej
Zanim przejdziemy do poszczególnych firm, warto przypomnieć jedną osobliwość branż cyklicznych. W spółkach naftowych wskaźnik P/E często zachowuje się dokładnie odwrotnie, niż laik mógłby oczekiwać. Najniższy bywa na szczycie cyklu, gdy zyski są rekordowe, a rynek słusznie przeczuwa, że długo się nie utrzymają. Z kolei najwyższy bywa na dnie cyklu lub tuż po nim, gdy zyski są skompresowane do minimum, ale cena akcji już zaczyna dyskontować przyszłe odbicie. Niskie P/E u wydobywcy może więc paradoksalnie sygnalizować szczyt rentowności i drogi zakup, podczas gdy wysokie P/E może oznaczać coś zupełnie odwrotnego.
W pandemicznym roku 2020 firmy naftowe wpadły w głębokie straty, a ich P/E całkowicie straciło sens, bo mianownik ułamka był ujemny lub bliski zeru. Dwa lata później, gdy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę ropa Brent handlowana była powyżej 120 dolarów za baryłkę, te same akcje sprzedawane były przy jednocyfrowych mnożnikach zysku. Chevron na przykład w trzecim kwartale 2022 handlowany był przy P/E w okolicy 8, czyli za ułamek dzisiejszej wartości, mimo że jego biznes był pod wieloma względami w słabszej kondycji niż dziś.
Właśnie dlatego profesjonalni inwestorzy w energetyce uzupełniają P/E o wskaźniki, które w mniejszym stopniu zniekształca cykl. Najczęściej jest to stosunek wartości firmy do zysku operacyjnego EV/EBITDA, stosunek ceny do operacyjnego cash flow albo stopa wolnych przepływów pieniężnych, czyli ile procent kapitalizacji rynkowej firma rocznie generuje w gotówce po odjęciu inwestycji. Wskaźniki te opierają się na przepływach pieniężnych, których jednorazowe odpisy i księgowe przeszacowania derywatów nie zniekształcają tak bardzo jak zysku netto. W przypadku dzisiejszej czwórki obowiązuje zasada, że według wskaźników cash flow wyceny wyglądają zauważalnie taniej niż według samego P/E, choć i tak nie jest to segment rynku jednoznacznie niedowartościowany.
Doczytaj cały artykuł o BP
A do tego odblokujesz wartość godziwą i kolejne narzędzia
Członkostwo Black: analizy, screener, newslettery i nieograniczony StockBot.