Chińskie marki samochodowe zmierzają do USA — moim zdaniem to temat, który w nadchodzących latach może znacząco namieszać na amerykańskim rynku EV.
Obecnie import blokuje 100% cło, ale jeśli marki takie jak BYD $BY6.F, Geely (Zeekr, Lynk & Co) czy inne poszłyby drogą budowy fabryk bezpośrednio w USA, bariera praktycznie przestaje obowiązywać. Prezydent Trump już zasugerował, że jeśli będą produkować na amerykańskiej ziemi i zatrudniać lokalnych pracowników, administracji to nie będzie przeszkadzać. Chiny dziś produkują jedną trzecią wszystkich samochodów na świecie i eksportują ponad 8 milionów pojazdów rocznie, przy czym w segmencie samochodów elektrycznych BYD globalnie wyprzedził Teslę. Jeśli ta zdolność produkcyjna zacznie częściowo przenosić się do USA, konkurencja dramatycznie się wzmocni.
Dla amerykańskich konsumentów oznaczałoby to więcej wyboru i prawdopodobnie presję na ceny — średnia cena nowego samochodu w USA to około 50 000 dolarów, podczas gdy przeciętna cena eksportowa chińskiego auta wynosi około 19 000 dolarów. Pytanie brzmi, kto za to zapłaci. Tesla $TSLA, Ford $F, GM $GM? A może rynek rozszerzy się tak bardzo, że każdy dostanie swoją część?
Osobiście widzę to jako potencjalną strukturalną presję na marże amerykańskich producentów — ale jednocześnie jako akcelerator adopcji EV. Jak to widzicie wy? Czy wejście chińskich marek do USA jest zagrożeniem dla akcji tradycyjnych graczy, czy raczej katalizatorem dla całego sektora?