BIG TECH BYŁ NIEDOCENIANY. I MOIM ZDANIEM JESTEŚMY DOPIERO NA POCZĄTKU
Ostatnie miesiące nie były dla mnie jako inwestora łatwe.
Rynek rósł, ale moje portfolio przez pewien czas pozostawało w tyle. Trzymałem duże pozycje w Amazonie, Microsoftzie, Alphabet, Meta i innych liderach technologicznych, podczas gdy część rynku kwestionowała ich wysokie inwestycje w sztuczną inteligencję.
Wielu inwestorów widziało przede wszystkim rosnące wydatki kapitałowe, presję na wolne przepływy pieniężne i ogromne koszty centrów danych, chipów i infrastruktury.
Ja jednak widziałem w tym coś innego.
Widziałem firmy z dominującą pozycją, ogromnymi przepływami pieniężnymi, miliardami użytkowników, własną dystrybucją i zdolnością przekształcenia AI w realny produkt.
Dlatego podczas spadków nie sprzedawałem Big Techu. Wręcz przeciwnie — stopniowo dokupywałem.
Dziś widzimy już pierwsze rezultaty. Amazon i Microsoft wyraźnie się odbiły, ich podstawowe segmenty pozostają silne, a inwestycje w AI zaczynają napędzać dalszy wzrost. Meta na razie odstaje, ale jej biznes reklamowy wciąż generuje ogromne ilości gotówki, a wyniki pokazały, że podstawowa teza inwestycyjna jest nadal aktualna.
AI ma kilka faz
W swoim filmie wyjaśniałem, że rewolucja AI nie będzie jednorazowym wydarzeniem. Będzie przebiegać w kilku fazach.
Pierwszą fazą była budowa infrastruktury.
Kupowano chipy, budowano centra danych, rozszerzano moce obliczeniowe w chmurze i tworzono podstawowe modele. Największymi zwycięzcami tej fazy były przede wszystkim firmy dostarczające sprzęt i moc obliczeniową.
Teraz jednak, moim zdaniem, powoli wchodzimy w drugą fazę — monetyzacji i wdrażania AI do realnych produktów.
I właśnie tutaj firmy Big Tech mają ogromną przewagę.
Microsoft potrafi zintegrować AI ze swoim oprogramowaniem, chmurą i narzędziami dla firm. Amazon wykorzysta ją w AWS, reklamie, logistyce i handlu elektronicznym. Alphabet ma wyszukiwarkę, YouTube, chmurę i miliardy użytkowników. Meta może za pomocą AI poprawiać rekomendacje treści, skuteczność reklam i monetyzację swoich platform.
Te firmy nie muszą pozyskiwać użytkowników od zera. Już ich mają.
Nie muszą szukać kanałów dystrybucji. Już je kontrolują.
Nie muszą udowadniać, że potrafią generować przepływy pieniężne. Robią to od lat.
Rynek zbytnio skupił się na kosztach
Największą obawą były ogromne inwestycje w AI. To jest uzasadnione ryzyko i nie każde zainwestowane euro czy dolar przyniesie wysoki zwrot.
Rynek jednak, moim zdaniem, przez pewien czas oceniał głównie koszty, ale niedostatecznie doceniał przyszłe przychody, wyższą produktywność, lepsze systemy reklamowe i nowe produkty, które ta infrastruktura może stworzyć.
Takie okresy inwestycyjne często wyglądają najgorzej tuż przed tym, zanim zaczną się ujawniać ich rezultaty.
Dlatego nie zmieniam strategii.
Jakościowy rdzeń portfela chcę trzymać. Big Tech chcę dokupywać przy większych spadkach, a przy tym szukać mniejszych, asymetrycznych okazji.
Nie oczekuję, że wszystko będzie szło tylko w górę. Przyjdą słabsze kwartały, korekty i wątpliwości. Moim celem nie jest jednak odgadnięcie kolejnego miesiąca.
Moim celem jest posiadanie firm, które za pięć czy dziesięć lat mogą zarabiać znacząco więcej niż dziś.
I moim zdaniem prawdziwa monetyzacja AI dopiero się zaczyna.
Czy sądzicie, że Big Tech ma już wzrost AI uwzględniony w cenach, czy wciąż jesteśmy dopiero na początku drugiej fazy?