SpaceX obiecał bilion dolarów przychodów do 2030 roku. Nie wierzę w to i wyjaśnię ci dlaczego
Elon Musk powiedział to na wczorajszym earnings callu z całkowitym spokojem, jakby mówił o pogodzie: wewnętrzne projekcje $SPCX osiągnięcia biliona dolarów rocznych przychodów przesunęły się z 2031 na 2030 rok. A potem dodał zdanie, które zapełniło finansowe nagłówki na całym świecie – że istnieje „niebagatelna szansa” na rok 2029.
Od razu powiem wam, jakie jest moje stanowisko. Traktuję to jako liczbę marketingową, a nie biznesplan. A powody, dla których tak myślę, znajdują się w danych, które sam SpaceX opublikował.
Szybka analiza wyników
SpaceX opublikował swój pierwszy w historii raport wynikowy jako spółka notowana publicznie i liczby były mocne we wszystkich segmentach.
Całkowite przychody za drugi kwartał 2026 roku osiągnęły 7,8 miliarda dolarów, wzrost rok do roku o 92%. Analitycy spodziewali się około 6,8 do 6,9 miliarda, więc firma znacząco przekroczyła szacunki. Strata netto zawęziła się do 541 milionów dolarów z miliarda rok wcześniej, skorygowana EBITDA prawie się potroiła do 3,5 miliarda.
Segment kosmiczny zarobił 962 miliony, o 29% więcej rok do roku, ale pozostaje stratny. Strata operacyjna wyniosła 542 miliony z powodu ogromnych inwestycji w rozwój Starshipa. Firma wykonała 38 misji w kwartale, a w lipcu pomyślnie ukończyła lot Starship Flight 13, który po raz pierwszy zademonstrował restart silnika Raptor w przestrzeni kosmicznej i najłagodniejsze dotychczas zarejestrowane lądowanie na powierzchnię.
Łączność, czyli Starlink, jest wyraźnym motorem firmy – 4,3 miliarda przychodów (+66% rok do roku), zysk operacyjny 1,7 miliarda (+79%), a liczba abonentów podwoiła się w ciągu roku do 12 milionów. ARPU pozostało stabilne na poziomie 66 dolarów miesięcznie. Segment napędza głównie biznes enterprise i rządowy, który wzrósł rok do roku o 108% – nowi klienci to $AAL i $LUV oraz kontrakty rządowe na Starshield o wartości ponad 6 miliardów dolarów.
Segment AI, obejmujący Grok i infrastrukturę xAI, odnotował przychody 2,6 miliarda dolarów, o 247% więcej rok do roku. Strata operacyjna zmniejszyła się o 49% w porównaniu do pierwszego kwartału do 1,3 miliarda, a segment po raz pierwszy osiągnął dodatnią skorygowaną EBITDA (1,1 miliarda). Moc obliczeniowa wzrosła do 1,4 GW z 0,4 GW rok wcześniej.
Najbardziej rzuca się w oczy capex. W jednym kwartale SpaceX wydał 18,4 miliarda dolarów, z czego 15,8 miliarda poszło właśnie na infrastrukturę AI. To tempo wydatków, które u większości firm wywołałoby panikę. SpaceX stać na to – po IPO (wpływ netto 85,7 miliarda) i emisji obligacji za 25 miliardów dysponuje gotówką i papierami wartościowymi o wartości ponad 100 miliardów dolarów. Ale pokazuje to, o co tak naprawdę toczy się gra: zakład, że moc obliczeniowa AI będzie tak cenna, że opłaca się ją budować szybciej niż ktokolwiek inny zdąży.
Rynek jednak zareagował na te liczby spadkiem akcji o ponad 7% w handlu po zamknięciu sesji – mimo że firma przekroczyła szacunki we wszystkich segmentach.
Przy jakim założeniu bilion dolarów ma w ogóle szansę
Matematyka Muska opiera się na jednym kluczowym założeniu – że uda się znacznie rozszerzyć monetyzację Starlinka poprzez nową generację satelitów V3. Powiedział to na callu dosłownie: nawet gdyby przychód na jednostkę danych spadł dziesięciokrotnie, wystarczyłoby to do dziesięciokrotnego wzrostu przychodów Starlinka, ponieważ przepustowość satelitów V3 jest o rząd wielkości wyższa niż u obecnej generacji.
Innymi słowy, zakład nie opiera się na tym, że Starlink zdobędzie dziesięć razy więcej klientów. Opiera się na tym, że sama infrastruktura będzie w stanie przesłać o rząd wielkości więcej danych, a nawet przy niższej cenie za jednostkę wygeneruje to znacznie więcej pieniędzy. Do tego dochodzi segment AI, gdzie SpaceX podpisał już w tym roku kontrakty chmurowe o wartości 14,1 miliarda dolarów i przygotowuje akwizycję Cursora za 60 miliardów, aby umocnić pozycję w infrastrukturze AI i narzędziach enterprise.
Układanka wygląda więc następująco: Starlink jako główne źródło przychodów z monetyzacji danych, moc obliczeniowa AI jako szybko rosnący drugi filar, a Starship jako długoterminowy zakład na obniżenie kosztów transportu na orbitę o 99%, co otworzyłoby zupełnie nowe rynki, od kosmicznych centrów danych po górnictwo surowcowe.
Firma oczekuje ponadto, że do grudnia tego roku osiągnie roczne tempo przychodów przekraczające 100 miliardów dolarów. To samo w sobie byłoby imponującą liczbą. Ale między 100 miliardami ARR a bilionem rzeczywistych rocznych przychodów zieje przepaść, którą trzeba widzieć w odpowiedniej perspektywie.
Dlaczego w to nie wierzę
SpaceX miał za cały 2025 rok przychody 18,7 miliarda dolarów. Dostać się stamtąd do biliona dolarów do 2030 roku oznacza mniej więcej 54-krotny wzrost w ciągu pięciu lat, co daje skumulowane roczne tempo wzrostu około 120%. Dla porównania, nawet najbardziej agresywne firmy technologiczne w historii rosły długoterminowo w tempie 40-60% rocznie, i to tylko przez ograniczony czas, zanim wzrost naturalnie zwolnił.
Analitycy z Wall Street mają liczby znacznie bardziej trzeźwe i przychylam się do nich. Goldman Sachs, który prowadził subemisję IPO SpaceX, szacuje przychody na 2030 rok na około 470-474 miliardów dolarów, czyli mniej niż połowę celu Muska. Morgan Stanley jest jeszcze ostrożniejszy – około 330 miliardów. A na 2029 rok, kiedy Musk mówi o „niebagatelnej szansie” na bilion, konsensus analityków FactSet daje zaledwie 207 miliardów dolarów.
Różnica między 207 miliardami a bilionem to nie błąd zaokrąglenia. To przepaść, która dla mnie oznacza jedno – Musk mówi o scenariuszu z górnego krańca krzywej prawdopodobieństwa, a nie o realistycznym szacunku.
Liczby Muska to scenariusz, nie prognoza
Kiedy Musk mówi „niebagatelna szansa”, nie oznacza to prognozy. Oznacza to, że jego model ma wystarczająco szeroki rozkład prawdopodobieństwa, aby rok 2029 w ogóle zmieścił się w nim jako wartość odstająca. To zasadnicza różnica w stosunku do tego, jak nagłówkują to media, i dlatego podchodzę do tego z dużą ostrożnością.
Znamy ten wzorzec od Muska od lat. Tesla miała mieć samochody autonomiczne „w przyszłym roku” już od 2016 roku. Cybertruck miał wyjść za dwa lata, wyszedł za pięć. Nie jest to kłamstwo w klasycznym tego słowa znaczeniu. Tylko sposób, w jaki Musk motywuje zespoły i inwestorów do ekstremalnego tempa. Problem pojawia się, gdy z marketingowej ambicji robi się podstawę wyceny firmy, i dokładnie to moim zdaniem dzieje się teraz ze SpaceX.
A tutaj jest to podwójnie wrażliwe. SpaceX po IPO jest firmą, której wycena w dużej mierze opiera się na przyszłym wzroście, a nie na bieżących zyskach. Akcje spadły od szczytu o ponad 50%, a rynek zareagował na wyniki spadkiem o ponad 7% mimo że liczby za kwartał były obiektywnie doskonałe. To potwierdza mi, że inwestorzy już znacznie bardziej przejmują się tempem wydatków (18,4 miliarda za kwartał) i znakiem zapytania nad segmentem AI niż opowieściami o bilionie za pięć lat.
Co wydaje mi się realne: Starlink rzeczywiście rośnie w ogromnym tempie i ma jasną ścieżkę monetyzacji poprzez kontrakty enterprise i rządowe. Co wydaje mi się czystą spekulacją: że uda się dziesięciokrotnie zwiększyć przychody z tej samej jednostki danych tylko dzięki lepszym satelitom, w środowisku, gdzie konkurencja (Kuiper od Amazona, chińskie projekty) będzie zaniżać ceny, a nie podnosić. Musk potrzebuje, aby zbyt wiele rzeczy wydarzyło się naraz i dokładnie według planu, a to historycznie mu się nie udaje.